BiHZ !!!


Wyświetlono archiwalną wersję tematu "BiHZ !!!" z forum 212.122.221.133/


hexer - Sob 16 Wrz, 2006 4:44 pm

nie wiem, co dokładnie się stało, ale było to całkowicie niepotrzebne (wypadek, którego doświadczył Ravkill).
Dlatego postuluję do organizatorów jakichkolwiek zawodów, zlotów czy innych imprez, na których używane są wiatrówki (a jednak nie byle plujki i zabawki), o jak najbardziej rygorystyczne przestrzeganie BiHZ - czyli Bezpieczeństwa i Higieny Zawodów/Zlotów.

1. Lufa w dół. Kto się zapomni - DQ. nie zrobi tego więcej;
2. Otwarty zamek, złamana lufa lub zwolniony naciąg dolny (konsekwencje jak wyżej);
3. Na lane (zero-range również), sprzęt w ręku ma tylko ten, który strzela. Pozostała BROŃ leży z lufami w kierunku celów, jak najbliżej linii bezpieczeństwa;
4. "Chwalenie się" sprzętem tylko w wyznaczonych miejscach z zachowaniem zwrotu wektora słupa powietrza znajdującego się w lufie;
5. Każda odpowiedź typu: "nic się nie stanie" na zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo powoduje DQ.
6. DQ dla organizatora za brak apteczki i środków pierwszej pomocy.

To postulaty. Chętnie widziałbym jeszcze jakieś dodatkowe punkty.

pozdrawiam,

mmajstruk - Sob 16 Wrz, 2006 4:50 pm

Dodałbym okulary strzeleckie na nosie.

Oraz obowiązek oddania strzału kontrolnego przed opuszczeniem zero-range, strzelnicy rekreacyjnej czy torów.

No i temat ujednolicenia komend na strzelnicy. Bo niestety na hasło "przerwij ogień" ludzie reagują... hmmm... różnie.
Wamix - Sob 16 Wrz, 2006 5:06 pm

Dodał bym jeszcze jedno
Stanowiska na zero oznaczone tabliczkami z przymocowanym gwizdkiem!!! od nr 1 do........... wiadomo jak pozwoli teren
bo tak jest kociol , strzelcy powinni być od siebie co 2 m minmum a nie jak to bywa 5-6 jeden kolo drugiego ogladają lupki karabinki itp , to rozprasza i wtedy łatwo o wypadek
druga sprawa dwie linie , linia strzału i linia oczekujących /zasady bezpieczeństwa wiadomo na obu liniach typu jak napisał Bogdan
TEX - Sob 16 Wrz, 2006 5:18 pm

Zamiast tych okularów strzeleckich (stosowanych najczęściej co by nie uszkodzić oka spalającym się prochem),
dodalbym zakaz strzelania w cele domniemane (dotyczy to szczególnie NHFT, ale nie tylko).
Zasada:
Widzę cel - strzelam.
Nie widzę albo wydaje mi się, że widzę - nie strzelam.

Pozdr. TEX.

ravkill - Sob 16 Wrz, 2006 5:21 pm

Przenoszenie "zabawek" lufą w dół lub w pokrowcach (zamkniętych !)
Okulary strzeleckie na nosie w miejscu strzelań wydają się "niegłupie").
Sam na strzelnicach i na torze od dziś zakładam hełm ! Wyglądać będę jak kretyn, ale 2giego postrzału w czachę nie będę ryzykował. Sugeruję zakładanie wszelakich czapek i kapeluszy. Hełm korkowy Wemara jest też niegłupi. Zawsze to zpowolni i zmniejszy ciut zdolności penetracyjne śruciny.

W NHFT nie zamierzam brać udziału, uważam tą dyscyplinę za wysoce niebezpieczną. O wypadek nie trudno, a zdecydowanie trudniej o pilnowanie siebie nawzajem.
moksienciuk - Sob 16 Wrz, 2006 5:55 pm

Ubezpieczenie NW na zawodach wliczone w koszty zlotu (tak jak ma to miejsce np. na każdych maratonach rowerowych).
Radek Ch - Sob 16 Wrz, 2006 5:56 pm

Wszystkie postulaty hexera absolutnie popieram i zresztą po prostu sam staram się tak zachowywać. To po prostu kwestia zdrowego rozsądku i umiejętności antycypowania możliwych wydarzeń. Z wyjątkim jednego - widzę mały problem z okularami strzeleckimi - czy są takie, które można założyć na już posiadane okulary? Bo ja niestety noszę okulary na codzień i cały czas, więc założenie kolejnych na już posiadane nie jest ani specjalnie możliwe ani też wygodne.

Co do bezpieczeństwa/niebezpieczeństwa NHFT - z ostatnio zasłyszanych opowieści wynika, że sporo strzelców wychodzi na tor NHFT na "gazie" i to nierzadko wcale niemałym. Rozważyłbym w związku z tym możliwość używania alkomatu na zawodach. Wiem, zaraz się podniosą głosy - wszystkich nie sprawdzimy, za mało czasu, zawodów jest mnóstwo, alkomat drogi... Ale spójrzmy na to tak - jest jakieś ciche przyzwolenie dla - nazwę to wprost - pijaków. To my sami mamy ich eliminować, aby nie stwarzali zagrożenia dla nas i dla siebie. Taki alkomat powinien być obowiązkowy co najmniej na zawodach pucharu PFTA i wszystkich NHFT... Tym bardziej, że postulowane ubezpieczenie członków PFTA wyraźnie zaznacza wyłączenie z odpowiedzialności zdarzeń, których uczestnikiem jest osoba pod "wpływem" (każde ubezpieczenie cywilne zresztą chyba też...)
Dale - Sob 16 Wrz, 2006 6:01 pm

... wprowadził bym jeszcze badanie alkomatem (nawet "zabawką" ale sprawną) przed wejściem na tor, oraz wydzielił jedną (lub więcej) osób które by zajmowały się wyłacznie bezpieczeństwem na torze/strzelnicy (sędziowie zajmują sie liczeniem i innymi "sędziowskimi" sprawami i nie zwsze wiedzą co sie dzieje z tyłu)...

Marek
ps . co oznacza skrót DQ użyty przez Hexera ? bo nie łapie...:(
PawelW - Sob 16 Wrz, 2006 6:06 pm

DQ

dyskwalifikacja
Popieram Hexera
mmajstruk - Sob 16 Wrz, 2006 6:12 pm

Dysponujemy alkomatem - i muszę przyznać że uchroniło to już kilka osób przed wyjazdem z imprezy pod mocnym "gazem".
Zwrócił się już dawno temu. Na tyle, że zastanawiam się nad zakupieniem bardziej profesjonalnej wersji, zwłaszcza jeśli wskazanie ma służyć jako "dowód" w postępowaniu na imprezie.
Bo taki mały pokazuje w miarę dobrze, ale jeśli ktoś chce to łatwo go oszukać.

Okazuje się także że ludzie mają kiepską samoocenę jeśli chodzi o spożycie, a zwłaszcza jeśli jest to "dnia następnego".

Co do okularów strzeleckich.
Większość okularów korekcyjnych mają szkła platikowe - i powinno to wystrczyć.
Na dniach planujemy zrobić test na przebijalność okularów korekcyjnych - plastikowych i szklanych.
Test na przebijalność okularów ochronnych był w lipcowym "Arsenale".
Wspomnę tylko że okulary które ten test wygrały, Peltor Maxim Ballistic, zostały przestrzelone dopiero z kalibru .45. 9 mm Para i .40 nie dały rady.
Biorąc pod uwagę że kosztują 1.5 paczki śrutu, to odmowa ich użytkowania świadczy co najmniej o głupocie. O ile skóra się zagoi, nawet z przerwaną tętnicą są spore szanse na przeżycie - o tyle po trafieniu w oko nawet jeśli skutek nie będzie tragiczny, to będzie trwały. A najgłupsze jest to, że odprysk śrutu który nie będzie w stanie skaleczyć skóry może spowodować trwałe kalectwo. A takie odpryski potrafią fruwać i na 50 m...
TomAcik - Sob 16 Wrz, 2006 6:12 pm

Przed DQ proponuję jedno ostrzeżenie - żółtą kartkę. Kolejne - to jak w wypadku szczegółnie niebezpiecznego faula - już czerwona i DQ.
GZ - Sob 16 Wrz, 2006 6:38 pm


2. Otwarty zamek, złamana lufa lub zwolniony naciąg dolny


a co z bocznym

hexer - Sob 16 Wrz, 2006 7:18 pm


TEX - Sob 16 Wrz, 2006 7:24 pm

Kol.Majstruk napisal (maly f):
Biorąc pod uwagę że kosztują 1.5 paczki śrutu, to odmowa ich użytkowania świadczy co najmniej o głupocie.


Po co zaraz używać mocnych slów typu co najmniej glupota, jak takie mogą zrodzić niepotrzebne slowa typu popadanie w paranoje i "pyskówka" gotowa.
Bezpieczeństwo - tak, ale bez nadmiernego demonizowania problemu po wypadku w Sulejówku.

Tym bardziej, że można wypracować jakiś kompromis np:
Tam gdzie zagrożenie jest duże, czyli (0-range) - okulary.
Na torze - bez okularów (chyba, że sędziujący kolega - również w obowiązku).

Pozdr. TEX.
TomAcik - Sob 16 Wrz, 2006 7:51 pm

Okulary są wg mnie znacznie istotniejsze niż jakieś 'widoczne znakowanie' że broń nie wystrzeli.
Na pewno nie wystrzeli, kiedy poza miejscami strzelań będzie przenoszona wyłącznie w zamkniętym pokrowcu. Poza tym są typy karabinków, których się widocznie oznakować nie da. One po prostu mają nie strzelać, a nie wyglądać na takie, które nie wystrzelą.
A okulary powinny być w większych grupach standardem.
wis - Sob 16 Wrz, 2006 8:07 pm

Przeglądając ten temat można odnieść wrażenie, że na sprawy bezpieczeństwa do tej pory nie zwracano uwagi...
Oświadczam więc, że na wszystkich zawodach na których byłam w tym roku zwracano uwagę na bezpieczeństwo.
Czytając dawniejsze niż mój "staż wiatrówkowy" wątki z tego forum, zauważyłam, ze chyba nie zawsze tak było, ale w tym roku naprawdę bardzo zwracano uwagę na te sprawy.
To duży pech, ze pierwszy poważny wypadek zdarzył się w roku, w którym na sprawy bezpieczeństwa zaczęto (? może kontynuowano?) zwracać szczególną uwagę.
Niektórzy uważają, że powodem zagrożeń są "nowi", a tu wypadek zdarzył się staremu wyjadaczowi i to w dodatku w obecności "rutyniarzy".
Wydaje mi się że grożenie DQ to nie jest droga, wystarczy pilnować się nawzajem, w szczególności "starych wyjadaczy".
Strzelanie terenowe to przyjemność i nie psujcie jej groźbami - udowodniono, że groźby mniej skutkują niż miła atmosfera. Po prostu zamiast groźba DQ powinna chyba lepiej zadziałać informacja, że postępowanie bez zachowania zasad bezpieczeństwa może doprowadzić do groźnego wypadku. Wiadomo, ze wypadek uniemożliwia pełną przyjemność z pobytu na zawodach.
Potraktujcie raczej pierwszy poważny wypadek jako przykład konsekwencji niestosowania zasad bezpieczeństwa.
Szkoda, że nie można do końca go w tym celu wykorzystać, bo tak naprawdę nie wiadomo co się stało....
pozdrawiam wszystkich organizatorów zawodów na których byłam
oraz wszytkich organizatorów zawodów, których nie miałam okazji poznać
życzę wszystkiego miłego
Wisełka
PawelW - Sob 16 Wrz, 2006 8:33 pm

Hexer
nie zamieniajcie tego w gdakanie przekupek Mad
boczny, dolny, gorny, tyloprzedni...
Bron ma byc w widoczny sposob "oznakowana", ze nie wystrzeli.
jesli nie jest, oznacza to, ze jest gotowa do strzalu.


Jako Naród mamy skłonnośc do "szukania dziury w całym". Ostatecznie dzięki temu przeżyliśmy ostatnie półwiecze.
Napisałeś: "lufy w dół". Zgoda. Ja noszę broń w pokrowcu i wyjmuję tylko kiedy zajmuję stanowisko. Co ze Strzelcami (obojga płci) używającymi pasów ?? Czy broń noszona na pasie jest gwarantem bezpieczeństwa ??

Nie pytam żeby szukać dziury w całym.
yaro - Sob 16 Wrz, 2006 8:49 pm

Czy broń noszona na pasie jest gwarantem bezpieczeństwa ??



Jest.

gringo - Sob 16 Wrz, 2006 9:30 pm

Najważniejsza i najprostsza z zasad bezpieczeństwa w strzelectwie, to: tam gdzie broń (wiatrówka)+alkohol= tragedia wisi w powietrzu.
Marcin Pałucha Parol - Sob 16 Wrz, 2006 9:32 pm

3. Na lane (zero-range również), sprzęt w ręku ma tylko ten, który strzela. Pozostała BROŃ leży z lufami w kierunku celów, jak najbliżej linii bezpieczeństwa;



Hexer z całym szacunkiem ale nie wiem czy takie coś właśnie nie było powodem ostatniego wypadku. Nie wejdę na zero jeśli za mną będzie leżeć nawet rurka z wylotem skierowanym w moje plecy. Znam Cię i wiem że raczej na pewno chodziło Ci o coś innego tylko być może żle to wyraziłeś. Jeśli już coś to powinno być na zero wyznaczone miejsce i kąt bezpieczeństwa w którego kierunku można położyć "broń" choćby na czas tankowania butli lub pogadania z kumplami. Niekoniecznie musi być to kąt zgodny z celem bo wtedy na zero będziemy potrzebować 100 m linii ale ma to być wyznaczone miejsce z kierunku którego nikt nie podejdzie bo jest oznakowane itd.
TomaszW - Sob 16 Wrz, 2006 9:42 pm


Niektórzy uważają, że powodem zagrożeń są "nowi", a tu wypadek zdarzył się staremu wyjadaczowi i to w dodatku w obecności "rutyniarzy".
Wisełka



Nic tak jak rutyna nie niszczy ostrożności.
Jakiś rok temu monter mierzył przy mnie osłony na szyny prądowe (po prostu przyłożył do szyn metalową miarkę ) w rozdzielnicy. Oczywiście poraziło go aż miło. Oprócz mnie patrzył na to bezmyślnie jeszcze jeden inżynier. Dziesięć lat temu nie pozwoliłbym nawet na włączenie zasilania rozdzielnicy bez osłon na szynach.
Tak więc wydaje mi się, że rutyna i czas co najwyżej mogą pogorszyć sprawę.
metax - Sob 16 Wrz, 2006 9:58 pm

Witam
Lufa skierowana w dół jest jakimś gwarantem bezpieczeństwa. Dużym.
Tylko proszę później nie mówć, że właściciel AA S400 ma zamknięty zamek - bo popychacz potrafi się domknąć...

A zatyczki w porcie nie każdy ma - moze zrobić - a jeśli zgubi?
Wiatrówki w pokrowce.

Okulary - ok.
Zmuście młodch ludzi do zakupu okularków w cenie 1,5 paczki
śrutu, kiedy już cena Sławki stanowi granicę nie do przebycia
a koszt dojazdu i ew. startu w zawodach to spory wydatek?
No dobra, to nie przyjadą.... Bo nie mają okularów...
Pożyczycie - no jasne! tylko komu będzie się chciało czyścić - z róznych zeczy...

O DQ
Widziałbym to inaczj. Czy to na torze, czy "0"
Ostrzeżenie pierwsze - wpis w kartę startową. Ostrzeżenie drugie DQ.
I nie ma kolegów, sentymentów - dbajmy o siebie....

Przed dopuszczeniem do "0" zebranie srzelców i omówienie zasad bezpieczeństwa i panujacych na tym konkretnym terenie.
Krótkie i zwięzłe - byle jasne i zrozumiałe.

Przed rozpuczeniem na tor zawodników - powtórka z rozrywki...

A wiatrówki na "0" nie mogą leżeć.
Jest tylko strzelec i jego pukawka. Nie ma strzelca - pukawki też.
Będzie sama - zawsze znajdzie się chetny kto się zaopiekuje plujką.
Przerwa w strzelaniu - odstrzał i pukawka w łapy wycelowana w niebo.

Podziwiać plujki można na wyznaczonym miejscu.

POzdrawiam
M
KuriereX - Sob 16 Wrz, 2006 11:04 pm

Hmmm rozmydlamy się nieco. Z tych wszystkich powyższych pomysłów wyciągnąć tzw. "kwintesencję esencji" i zapamiętać.
Edukować młodszych stażem, przypominać starym wygom. Na odświeżenie odprawa.
Powinno zadziałać. Jeśli ktoś popełnia "złe zachowanie"
upomnieć/przypomnieć/zwrócić uwagę* czy wprost opi...olić. W przypadkach skrajnych uprzejme sp.. do widzenia.
Dzięki temu wszystkim wryje się w pamięć nie szczegółowy regulamin, tylko styl zachowania na zawodach strzeleckich.
Powinno pomóc, nie wyeliminować, ale pomóc.
bono - Nie 17 Wrz, 2006 1:33 am

zalecana wyobraznia i wzajemny szacunek, a "wypadkow" nie bedzie. ponoc jestesmy dorosli.

uzylem "..." bo to czynnik ludzki,a nie sily natury odpalaja nasze zabawki.
piotreK - Nie 17 Wrz, 2006 2:57 am

Obawiam sie, ze TX pokazany na zdjeciu powyzej, z niejako "otwarta" dzwignia ladowania jest w dalszym ciagu zdolny do strzalu.
Jakie ma znaczenie, ze ta dzwignia jest lekko odciagnieta ? Jesli jest naciagniety to tez da sie dzwignie odchylic - czy to zabezpiecza przed strzalem - bzdura.

Nawiasem mowiac, nawet zlamana lufa (jesli sprezyna jest napieta) potrafi strzelic i to jak. Tlok, jjak dojdzie do konca uderzy w popychacz i zamknie lufe - jesli bedzie w niej srut to nastapi strzal. Wiem, bo moja slavia dwakroc tak uczynila - to bardzo przykre doswiadczenie.

Nie ma szans, aby kazdy typ wiatrowki byl w sposob widoczny rozladowany.
Jak ma to zrobic wlasciciel prosporta czy TX-a?
Predzej w swojej Dianie uda mi sie ta sztuka, bo moge caly cylinder oprzec na pierwszym zebie zabezpieczajacym, ale mowiac szczerze nie usmiecha mi sie to, bo chodzac po lesie w Morsku napcham sobie do srodka mnostwo kurzu i innego paskudztwa.

Poza tym boje sie, ze czlowiek, ktory ma otwarty port ladowania bedzie uwazal, ze jest wszystko cacy, bo on przeciez ma karabinek w sposob widoczny niezdolny do strzalu. A ja uwazam, ze to blad. Kazdy karabinek nalezy traktowac tak, jakby byl naladowany. NIech w krew i zwyczaj wejdzie, ze czy pusty, czy nie, zadnym prawem, nawet niechcacy nie mozna go skierowac w kierunku innego czlowieka.

Wiselka, doprawdy nie wiem co upowaznia Cie do twierdzenia, ze "szczegolnie trzeba pilnowac starych wyjadaczy".
Pilnowac trzeba wszystkich i starych i nowych. Nie pilnuj kogos szczegolnie bo oberwiesz od tego, ktorego nie pilnujesz. Pilnuj wszystkich.
Ja - stary wyjadacz - tez tak robie i bede robil.

Nauczyc sie trzeba jednego - KAZDY ze strzelcow jest odpowiedzialny za bezpieczenstwo i ma prawo KAZDEMU zwrocic uwage.
Uwage zwrocono nawet mistrzowi swiata stojacemu na podium i trzymajacego nagrode glowna - karabinek Steyr. Nawet wtedy zostal poproszony, aby lufa byla w dol.

Na zawodach, zawodnicy w grupie sa dla siebie sedziami i jednoczesnie pilnuja wzajemnie swojego bezpieczenstwa.

Na naszych spotkaniach i zlotach jest bezpiecznie i bedzie coraz bezpieczniej. Spojrzcie ile bylo juz zlotow w Morsku i to jak licznych. Na zero range bywalo niejednokrotnie az gesto od ludzi. Widac nie jest tak zle z tym bezpieczenstwem, skoro nic nikomu sie nie stalo.
W koncu wypadek sie wydarzyc musial - wydarzy sie zapewne nastepny.
Taka statystyka - gdzie drwa rabia tam wiora leca.
Przyjmijmy to zdarzenie z pokora i jeszcze bardziej pilnujmy przestrzegania zasad. Jeszcze raz podkresle: WSZYSCY - nie tylko ludzie w oczojebnych kamizelkach.

Pozdrawiam
wis - Nie 17 Wrz, 2006 7:20 am


Wiselka, doprawdy nie wiem co upowaznia Cie do twierdzenia, ze "szczegolnie trzeba pilnowac starych wyjadaczy".


Nie napisałam nic takiego, zwróciłam tylko uwagę na to, że również doświadczeni strzelcy popełniają błędy. Uważam, że każdy powinien przez cały czas traktować karabinek tak jakby był nabity i odbezpieczony. Mnie to wpoił Metax na pierwszym zlocie, na którym byłam i staram się o tym nie zapominać. Nawet podczas wyjmowania karabinka z pokrowca - lufa w kierunku bezpiecznym. Odkładam karabinek - to samo. Podczas przenoszenia - karabinek w pokrowcu.
Natomiast nie jetem przekonana co do sensu kierowania lufy w dół, najczęściej widziałam to w wersji opierania lufy o stopę... Może śrut nie jest w stanie przebić grubego buta, ale wolałabym tego nie sprawdzać na moich własnych trampkach...

yaro - Nie 17 Wrz, 2006 10:01 am

Obawiam sie, ze TX pokazany na zdjeciu powyzej, z niejako "otwarta" dzwignia ladowania jest w dalszym ciagu zdolny do strzalu.



Ależ mylisz się. Oznacza to że właściciel świadomie zostawił dźwignię w tak nienaturalny sposób i świadomie informuje tym innych, że nie jest załadowany. Tak robią koledzy z Niemiec i bardzo to do mnie przemawia.
Fizycznie nie zabezpiecza, przed tym zabezpieczy tylko coś założone na końcu lufy.

ravkill - Nie 17 Wrz, 2006 1:25 pm

Wracając do wątku głownego... Do tej pory wszystkie uwagi dotyczyły zero range, toru i rekreacyjnej. Co ze stoiskami i strzelnicami sponsowów i innych firm prezentujących ofertę podczas większych imprez? Moim zdaniem niedopuszczalne jest oglądanie i ładowanie broni na stoisku, wędrówka z nabitą bronią na rekreacyjną i oddawanie tam strzałow testowych. O wędrówkach z nabitymi Facami i innych ciekawostkach nie wspomnę (tak mi się kiedyś "zaobserwowało).
Należy konieczne zaznaczyć że w obrębie stoiska nie ma prawa być jakiejkolwiek amunicji. Należało by wyznaczyć z rekreacyjnej kawałek terenu dla firm wraz z scedowaniem za ten kawałek wszelkiej odpowiedzialnośći na prezentującą sie firmę... Zcedowanie odpowiedzialnośći nie oznacza że funkcyjni z rekreacyjnej nie mają tego miejsca na uwadze..
gringo - Nie 17 Wrz, 2006 3:28 pm

IMHO śrut w limicie kości czaszki raczej nie przebije, ale zranić zrani.



Niestety, ale przebije. Udowodnione naukowo i potwierdzone w testach medyczno-sądowych przeprowadzonych na ludzkich zwłokach w Akademii Medycznej we Wrocławiu. Zależy to od kształtu i masy śruta, odległości z jakiej oddano strzał, kąta uderzenia w "przeszkodę", rodzaju kości (ciemieniowa, potyliczna, itp.). Co gorsza, w niektórych z analizowanych przypadków stwierdzono postrzały penetracyjne płatów mózgu.
yaro - Nie 17 Wrz, 2006 3:48 pm

Warto spojrzeć na Anglików, bawią sięw to kilkadziesiąt lat dłużej, w dużo większej skali i jakoś nikt kasków ani okularów nie zakłada. Za to podstawowe kwestie bezpieczeństwa są przestrzegane a w regulaminie zajmują najwięcej miejsca.
jarus220 - Nie 17 Wrz, 2006 5:55 pm

Panowie i panie.

Wracając do sprawy "samostrzałów" AA-400 niestety to potwierdzam .
Oczywiście nie ma tutaj żadnego związku ze sprawą Rafała ale sam osobiście wypaliłem w mojego conajmniej trzy razy.Wystarczy musnąć język spustowy a chodzby podczas zmieniania pozycji strzeleckiej .
Konstrukcja spustu a AA-400 niestety eliminuje tzw:"drogę" co skutkuje zwiekszonym niebezpieczeństwem.

A wracając do pomysłu Miłka ( okulary ) to napewno jest pomysł wart rozpatrzenia.Sam też osobiście nie znoszę okularów i poprostu czuje się w nich idiota. Ale chyba musze się z nimi przeprosić.

Podobnie jak z kaskiem rowerowym.Teoretycznie nie ma obowiązku.
Ba...śmiem twierdzić że kaski rowerowe to rzadkość .Ma je góra 10 % rowerzystów.Jak zaczynałem jeżdzić ( przede wszystkim dla zdrowia ale również dla relaksu ) wybitnie mnie ten mój kask denerwował.W tej chwili już się przyzwyczaiłem i dokładnie przedwczoraj tenże kawałek plastiku uratował moje życie.Świadczy o tym fajna przycierka w okolicach dokładnie mojej prawiej skroni.

Czasami życie uczy kompromisów. I nie warto na tym oszczędzać.
wis - Nie 17 Wrz, 2006 7:51 pm


A wracając do pomysłu Miłka ( okulary ) to napewno jest pomysł wart rozpatrzenia.Sam też osobiście nie znoszę okularów i poprostu czuje się w nich idiota. Ale chyba musze się z nimi przeprosić..


Ja nosiłam przymusowo okulary korekcyjne od 1 do 25 roku życia i nie mam zamiaru tych niemiłych wrażeń przenosić na grunt strzelania. Z całą pewnością popsuje mi to radość ze strzelania. Gdyby nie okulary to prawdopodobnie już wcześniej niż zetknęłam się ze strzelaniem do metalowych figurek strzelałabym ASG lub PaintBall

TomaszW - Nie 17 Wrz, 2006 8:19 pm

O wędrówkach z nabitymi Facami i innych ciekawostkach nie wspomnę (tak mi się kiedyś "zaobserwowało).



Mam tylko nadzieję, że nikt "niewłaściwy" nie czyta tego wątku. Z Waszych relacji, zdjęć i przemyśleń rodzi się dość zwyrodniały obraz spotkań strzeleckich. Jestem oczywiście w 100% pewien, że organizatorzy dokładają wszelkich starań żeby wypadki nie występowały.

Oczywiście, napisze ktoś, że nie moja sprawa bo na zlotach się nie pojawiam i nic mi do tego. Możliwe ale jak w niedługim czasie przyjdzie mi rejestrować wiatrówki, strzelać tylko na strzelnicach itd, to sprawa stanie się moja. A wtedy podziękuję za to Kolegom z forum.

pozdrowienia
Tomek
jaszo - Nie 17 Wrz, 2006 9:05 pm

Trzeba było śrutu w nosie żeby sprawy oczywiste stały się oczywistymi
Żaden kask, okulary czy cokolwiek innego nie zastąpią używania mózgu
Kasia - Nie 17 Wrz, 2006 9:19 pm

Witam,
Kilka prostych zasad:
1. Nigdy nie celuj w cokolwiek żywego.
2. Zawsze traktuj karabinek jako nabity.
3. Zawsze miej świadomość gdzie patrzy lufa.
4. Jeśli masz bezpiecznik - używaj go.
5. Przenosząc karabinek - LUFA W ZIEMIĘ

I najważniejsze - ZDROWY ROZSĄDEK

Jeśli ktoś uważa, że to zbytni wysiłek, niech sobie wyobrazi, że jakiś "odowiedzialny ***** (tu dowolne epitety)" przypadkiem postrzeli twojego kolegę/żonę/męża/psa/kota ...
piotreK - Nie 17 Wrz, 2006 10:17 pm

Wiselko.
Powoli Twoj radykalizm zaczyna mnie meczyc.
Rowerzystom zdarza sie nie zalozyc kasku. 99% rowerzystow np. na wsi nie uzywa kasku. NIe obrazaj tez "nibystrzelcow" bo nie kazdego od razu stac na powazny karabinek. Nie popieramy na tym forum chinskich karabinkow, ale tez NIE NASMIEWAMY sie z ich wlascicieli.
Prosze Cie - mniej uogolniania - jest szkodliwe.
Nie kazdy kto ma chinke to "nibystrzelec" cokolwiek to znaczy, nie kazdy rowerzysta ma kask, a dalej jest rowerzysta.

Koniec tego glupiego tematu, skupmy sie na zasadach bezpieczenstwa.
Najlepiej tak sie skupmy, zeby przy tej okazji nikomu nie myc dupy.
Pozdrawiam
mmajstruk - Pon 18 Wrz, 2006 9:51 am

Wisełka, nie wiem o co się pieklisz.
Nie chcesz nosić okularów?
Nikt cie nie zmusi.
Ale też nie zdziw się jeśli zostaniesz wyproszona z imprezy/torów/konkurencji. Na ten przykład w PPP nie możesz wejść na tory bez okularów na nosie. I nie zdziw się jeśli organizatorzy nie pozwolą ci na to nawet na twoją odpowiedzialność.
Bo jeśli chcesz sobie odstrzelić oko, to jest to twoja sprawa. Jeśli jednak robisz to na imprezie za którą nie ty odpowiadasz - to nie zdziw się jeśli organizator nie będzie miał ochoty się za ciebie tłumaczyć.

Bo powiedzmy sobie szczerze.
Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Na własnym ogródku może sobie każdy strzelać z 10 cm do betonowej ściany, jeśli go to bawi. Albo celować sobie w łeb (robiłem to wielokrotnie). Jego zabawki, jego piaskownica.
Za to narażanie innych nie jest najlepszym pomysłem, i warto uczulić wszystkich że jakiekolwiek pobłażanie zasadom bezpieczeństwa skończyć się może tragicznie. Pal licho jak sprawca na tym ucierpi (choć pytanie czy miłe będzie ciąganie organizatorów i świadków po sądach). Za to ucierpieć może ktoś 100 m dalej, Bogu ducha winny kolega/koleżanka/przechodzień*.

* - niepotrzebne skreślić.
Cypis - Pon 18 Wrz, 2006 10:25 am

Ale też nie zdziw się jeśli zostaniesz wyproszona z imprezy/torów/konkurencji. Na ten przykład w PPP nie możesz wejść na tory bez okularów na nosie. I nie zdziw się jeśli organizatorzy nie pozwolą ci na to nawet na twoją odpowiedzialność.
Bo jeśli chcesz sobie odstrzelić oko, to jest to twoja sprawa. Jeśli jednak robisz to na imprezie za którą nie ty odpowiadasz - to nie zdziw się jeśli organizator nie będzie miał ochoty się za ciebie tłumaczyć.


Już o tym dyskutowaliśmy....

Ja tylko czekam kiedy wprowadzi się nakaz używania obuwia powyżej kostki by nogi nie skręcić, kasków, by nie dostać rykoszetem, płyty pancernej na sercu by nie zginąć od przypadkowego postrzału, aktualnego zaświadczenia od lekarza, że można chodzi i biegać po wykrotach, itd...

Nakazując noszenie okularów bardzo wybórczo traktuje się ochronę osobistą i odpowiedzialność organizatora. Śmiem nawet twierdzić że bardziej chodzi tu o efekt psychologiczny i podniesienie prestiżu strzelania z wiatrówek, niż o chronienie czegokolwiek (dlaczego w proponowanych przepisach jest wyjątek dla tych co nosza zwykłe okulary, hę?) Ot takie popularne "wydłużyć i pogrubić" Nie masz palnej? Strzelaj w okularach strzelckich będziesz wyglądał bardziej "profesjonalnie" i poczujesz się jakbyś niebezpieczną broń palną miał.

P.S. Prosze nie zrozumieć mnie ze jestem przeciwnikiem podniesienia bezpieczeństwa na spotkaniach strzelckich. Należy to zrobić w imię ogólnie pojętego dobra. Ale nie zrobi się tego kolejnymi nakazami i zakazami, nie poprzez zaciskanie kolczatki na szyi ale poprzez EDUKACJĘ i uświadamianie niebezpieczeństwa. Tylko w ten sposób.
mmajstruk - Pon 18 Wrz, 2006 10:49 am

Cypis, nie histeryzuj.

Widziałeś PPP?
Wyobrażasz sobie tą konkurencję bez obowiązkowych okularów?
Pójdziesz jako sędzia bez okularów?

Okulary nie są aż takim wielkim obciążeniem żeby oda razu krzyczeć "Okulary albo śmierć".

Powiem już bardzo złośliwie.
Mnie to rybka czy ludzie będą je nosili. Niektórym nie trzeba tego tłumaczyć, inni nigdy nie zrozumieją.
Dowcip polega na tym że kolejny wypadek się zdarzy. To nieuniknione. Pytanie tylko gdzie i jaki.
Ale mogę spokojnie założyć że do tej dyskusji jeszcze wrócimy...
Piekielny - Pon 18 Wrz, 2006 11:20 am

Nie masz racji. Kasków używa 100% rowerzystów, ci którzy tego nie robią to odpowiednicy strzelających z badziewiastych chinek do różnych dziwnych celi np. kartonów lub puszek ustawionych 5m od takiego "nibystrzelca" na foteliku. Każdy rowerzysta (powtarzam rowerzysta, a nie użytkownik pojazdu zwanego nie wiadomo dlaczego rowerem, a nie bicyklem choć rover od wielu lat produkuje automobile) poruszający się po utwardzonej nawierzchni użytkowanej również przez innych niż on użytkowników zakłada kask. Nałokietniki i nakolanniki już rzadziej - a szkoda...
Jeśli nie wierzysz - udaj się w weekend nad poznańską Maltę i poszukaj kogoś kto jeździ bez kasku - chyba tylko małe dzieci na rowerkach z kijem trzymanym przez tatusia.
pozdrawiam


Dopóki nie powstały sensowne kaski dla rowerzystów, nie używał ich NIKT - a te sensowne powstały naprawdę bardzo niedawno temu...
I jeszcze do niedawna większość ROWERZYSTÓW na widok jednego z nich, jadącego w mniej lub bardziej gustownym "garnku" na głowie, wymownie pukało się w czoło!!!
Tak naprawdę to początki kasków rowerowych w Polsce przypadają na połowę lat dziewięćdziesiątych - do tego czasu naprawdę właściwie NIKT nie jeżdził w jakimkolwiek sprzęcie ochronnym!
Wisełko, nie przenoś własnych doświadczeń sprzed pewnego czasu na czasy dzisiejsze - ja noszę okulary korekcyjne DO DZIŚ, nawet pisząc tego posta muszę je mieć na nosie, i mogę powiedzieć szczerze - faktycznie, to żadna przyjemność!!!
Ale...
Dzisiejsze oprawki i szkła, a te sprzed nawet dziesięciu lat, to NIEBO A ZIEMIA!!!
Naprawdę, nie ma porównania między współczesnymi oprawami ze sprężystymi zawiasami nauszników i cienkimi, mimo większej mocy, szkłami korekcyjnymi, a tym, co nosiłem jeszcze kilkanaście lat temu - oprawami plastikowymi, albo sztywnymi metalowymi, które dopasować do głowy można było jedynie "na gorąco", ze wstawionymi szkłami może nie grubości denek z butelek po szampanie, ale i tak o wadze zostawiającej odciski na nosie, z oprawami, które na miejscu utrzymywała tylko przywiązana do nauszników, puszczona z tyłu głowy gumka...
W dzisiejszych okularach mógłbym stanąć na głowie - i tak pozostałyby na miejscu, bez pomocy żadnych dodatkowych "trzymadeł", mimo, że "szkła" są w nich naprawdę szklane; do tego prawie ich na nosie nie czuję!
A okulary strzeleckie są zrobione z plastiku, do tego ich wytwórcy raczej starają się dbać o ergonomię opraw - no bo przecież ICH NA OGÓŁ NIE TRZEBA UŻYWAĆ, więc jakby jeszcze były niewygodne...
Na pewno PRAWIE NIKT by ich nie kupował...
Pozdrawiam!
Piotr - "Piekielny"
karaoke - Pon 18 Wrz, 2006 12:10 pm

Może zamiast nowych pomysłów, zacznijmy po prostu kłaść solidny nacisk na egzekwowanie/edukowanie dotychczasowych zasad bezpieczeństwa na zawodach.

Pyramin - Pon 18 Wrz, 2006 12:34 pm

ogólnie okulary są ok ale, dużo strzelców używa gum popularnie zwanych "świńskim uchem" i nie ma co oczekiwać że na zawodach a już w szczególności na zero będą w takich okularach przebywać.
Naprawdę nie dajmy się zwariować, pilnujmy siebie i zwracajmy uwagę tym którzy tego nie potrafią
Lepus - Pon 18 Wrz, 2006 1:02 pm

Tak sobie czytam wątki o tym wypadku i zwiększeniu bezpieczeństwa, zakazach, nakazach to zwróćcie jeszcze uwagę na jedno. Kolega ravkill miał podrasowany spust w swoim karabinku. Czy nie należy sprawdzać także pod tym kątem karabinki? Bo to, że trzymając karabinek np: w górę, trącając go lekko, i może wystrzelić to chyba żadna nowość? I nie pomogą tu żadne okulary, czy chełmy. Przed samopostrzałem ciężko coś wymysleć.... No, może obowiązkowe zakładanie zbroi coś by dało :lol:
wojtek_pl - Pon 18 Wrz, 2006 1:08 pm

Lepus, tutaj nie trzeba nic wymyślać.

Po prostu tak obchodzisz się z wiatrówka aby lufa zawsze była skierowana w bezpieczną stronę. I to wystarczy. A jak chcesz się postrzelić to żadne zakazy ci w tym nie przeszkodzą...
Lepus - Pon 18 Wrz, 2006 1:24 pm

Właśnie o to mi chodziło. Tutaj wrogiem jest rutyna i wiara we własne umiejętności.... a co do spustów "na pierdnięcie muchy" to warto o tym pomysleć.
Cypis - Pon 18 Wrz, 2006 3:30 pm

Wyobrażasz sobie tą konkurencję bez obowiązkowych okularów?
Pójdziesz jako sędzia bez okularów?


Wiesz... Mówimy o wymusznaniu ochrony oczu przepisami u innych czy o dbanie o własny wzrok w wyniku świadomości niebezpieczeństwa? Bo to jest różnica. Na PPP jako sędzia poszełbym w okularach, jako strzelc PPP również, bo cele bliskie, energia mała a rykoszety to norma. Natomiast nie będę strzelał HFT w okularach, na tor jako sędzia również spokojnie pójdę bez okularów. Wolny wybór, własna świadomość niebezpieczeństwa.
yaro - Pon 18 Wrz, 2006 3:32 pm

PPP to specyficzna dziedzina, zwłaszcza kulku rykoszetują prawie za każdym razem. W HFT okulary raczej nie są potrzebne, rykoszety zdarzają się niezwykle rzadko, chyba że organizator oszalał i poustawiał dużo figurek na 5-8 metrów.
link22 - Pon 18 Wrz, 2006 4:04 pm

Dla mnie najistotniejsze są dwie podstawowe zasady:

1. Nigdy nie kieruj lufy w kierunku innych ludzi oraz nigdy nie celuj jeżeli nie jesteś w stanie prześledzić całego toru lotu pocisku.
2. Strzelasz - 100% prochibicji.

Niech konsekwencją tego wypadku będzie opracowanie MĄDREGO regulaminu dotyczącego bezpieczeństwa na zawodach. Dobrze by było gdyby emocje trochę opadły. Wypadki się niestety zdarzają - (ja rozwaliłem sobie głowę celownikiem optycznym strzelając z dużego kalibru, na profesjonalnej strzelnicy mając instruktora tuż za sobą-blizna do końca życia) Problem w tym że nie wszystko mozna przewidzieć. Można jednak zmniejszyć margines, w którym jest miejsce na błąd.
wojtek_pl - Pon 18 Wrz, 2006 4:06 pm

Najważniejsze zasady są tutaj: http://airguns.pl/48,militaria.html

Dziesięć nieskomplikowanych punktów, z objaśnieniem.
Grzelak Marcin - Pon 18 Wrz, 2006 4:12 pm

Lanie wody, pilnujmy się i zwracajmy ( bez krępacji ) uwagę innym, nic innego nie jest potrzebne. Jak powiedział Kubuś Puchatek ,, Wypadek to taka dziwna rzecz że nigdy go nie ma aż się nie zdarzy,, . Z poważaniem M.
TEX - Pon 18 Wrz, 2006 6:57 pm

Wracając do tematu "BiHZ !!!"

Jeszcze jedna mala uwaga do rozpatrzenia przez kol. Hexer-a (jeżeli jeszcze czyta ten temat).

Czy nie warto byloby na zbiorowych zawodach sprawdzać tzw. "tuning wiatrówek" pod kątem wykrywania "samopalów" (choćby wyrywkowo).
Mam na myśli skrajne regulowanie i podpilowywania mechanizmu spustowego wszelkich wiatrówek, których wlaściciele dążąc do perfekcji często lekceważą fakt, że konstrukcja danego modelu wyklucza aż taką czulość spustu.

Pozdr. TEX.
MlKl - Pon 18 Wrz, 2006 7:01 pm

Stąd przecież się wzięły ograniczenia w regulaminach różnych konkurecji (spust nie może być lżejszy niź 0.5 kg np)
hexer - Pon 18 Wrz, 2006 7:16 pm

@TEX,
czytam, czytam i zaraz zaczne wyrzucac posty nie na temat. dzieki za przypomnienie.
pozdrawiam,
TEX - Pon 18 Wrz, 2006 8:09 pm

Stąd przecież się wzięły ograniczenia w regulaminach różnych konkurecji (spust nie może być lżejszy niź 0.5 kg np)



Nie, nie o to mi chodzilo.

Mamy bardzo zróżnicowany sprzęt.
Trudno porównać urządzenie spustowe wiatrówki "X" za ok. 4 albo więcej tys.zl z urządzeniem spustowym wiatrówki "Y" za 500 - 1000 zl.
("XY", żeby nikogo nie urazić).

Generalnie średnio- mocne uderzenie nawet dlonią w stopkę przy naciągniętej niezaladowanej wiatrówce, wiele by wyjaśnilo.

TEX.
hexer - Pon 18 Wrz, 2006 8:20 pm


karaoke - Pon 18 Wrz, 2006 9:38 pm

Odnośnie spustu: Wg mnie problem nie w "czułości" jego ustawienia, ale nawyku używania bezpiecznika, tzn. odbezpieczanie tylko po skierowaniu na cel, tuż przed strzałem..
MlKl - Pon 18 Wrz, 2006 10:44 pm

Odnośnie spustu: Wg mnie problem nie w "czułości" jego ustawienia, ale nawyku używania bezpiecznika, tzn. odbezpieczanie tylko po skierowaniu na cel, tuż przed strzałem..



W łamańcu bardzo łatwo o samostrzał w trakcie zamykania przy zbyt czułym spuście. I nie pomaga bezpiecznik. Strzał wtedy pada w bardzo przypadkowym kierunku.
TEX - Pon 18 Wrz, 2006 10:53 pm

Odnośnie spustu: Wg mnie problem nie w "czułości" jego ustawienia, ale nawyku używania bezpiecznika, tzn. odbezpieczanie tylko po skierowaniu na cel, tuż przed strzałem..


Tomku, co da to zabezpieczenie jeżeli ten karabinek przykladowo,
bylby doprowadzonym przez wlaściciela "samopałem" i byl zaladowany.



To zdjęcie jest na naszym Killerze, ale nie jestem pewny czy mam prawo,
publikować je bez zgody wlaściciela.
Jeżeli nie, to proszę Moderatora o zwrócenie mi uwagi na PW.

TEX.
metax - Pon 18 Wrz, 2006 11:14 pm

TEX, nie wiem jak w innych ale w moim egzemplarzu nie udało mi się
doprowadzić do sytuacji, by zabezpieczenie z fotki nie działało.
Włącznie z ustawieniem na "muchę"
Zresztą po wyp. ravkilla nie udało mi się odpalić mego karabina z kopa.
Jakos tak dziwnie on ma ustawione te zęby, że trzeba dość siły na zwolnienie zaczepu...
Czyżby tylko mój karabinek?

Odnosnie bezpieczników. Czasem przeszkadzają - to fakt.
Że nie pomagają - tyż prawdza...
Ale, że się przydają - to było opisane niejednokrotnie na forum
jakie są skutki... Banany i te inne.
A czy wszystkie karabinki je posiadają? No nie!

Tu myślę, że zdrowy rozsadek, nawyk i szkoła wystarczą.

Pozdrawiam
M
jarus220 - Pon 18 Wrz, 2006 11:27 pm

Jeżeli chodzi o kaski rowerowe to proponuje dyskusje o nich przenieść chodzby tutaj:

http://www.forumrowerowe.org

Jestem tam zalogowany pod tym samym nickiem i możemy spokojnie pogadać .
Przytoczyłem ten fakt ( z lekka nie zwiazany z głównym tematem ) na naszym forum tylko dlatego że poprostu zdarzają się przypadki na które przeciętny człowiek nie ma wpływu.
Okey.....przepraszam i zamykamy ten wątek poboczny.

Proponuje się skupić na głównym.
Jak zapewnić największy zapas bezpieczeństwa uczestnikowi strzelania.

I nie mówcie że takie wypadki nie bedą możliwe bo impreze zorganizuje "X" , "Y" bądz "Z".
To nie ma znaczenia kto to będzie.
To jest tylko kwestia statystyki.Należy tylko wspólnie się zastanowić żeby
to powinno być jak najrzadziej.

W końcu chodzi o nasze zdrowie i życie.
TEX - Pon 18 Wrz, 2006 11:42 pm

Szukalem w testach tego karabinka, nawiasem mówiąc bardzo dobrze zrobionych przez wlaściciela w/w, ale nie bylo tam tej wlaśnie informacji
(użylem również dostępnej na naszym Forum "lupki").

Mariusz (Metax) zapytam więc (również innych wlaścicieli owego):
Czy regulując spust na max czulości, nigdy nie może dojść do sytuacji, w której pod wplywem uderzenia, wstrząsu móglby wystrzelić?

Niczego nie sugerując - pytam tylko.
TEX.
Dodam tylko, że mialem D-54AK, ta podkręcona - strzelala sama.
moksienciuk - Wto 19 Wrz, 2006 12:19 am

W TXie podobnie, jak się za lekko wyreguluje spust, trzymając karabinek w pozycji - lufa do góry i wciskając przycisk drugiego bezpiecznika następuje strzał. Sprawdzone niestety (dla sufitu) empirycznie.
Marcin Pałucha Parol - Wto 19 Wrz, 2006 8:08 am

Hexer chodzi mi o wyznaczenie strefy odłożenia karabinków jeśli się nie strzela na zero . Sytuacja na lanach jest zgoła odmienna tam są trzy osoby które wiedzą jak się zachować w sytyacji awarii figurki i żadna z nich nie będzie manipulować przy karabinku zwłaszcza po gwizdku przerwać strzelanie bo o takiej sytuacji piszesz. Na zero range bywa że część ludzi strzela , część coś jeszcze poprawia , tankuje butlę lub coś w tym rodzaju i do takich manipulacji i odkładania nieużywanych karabinków proponuję wyznaczać odpowiednie miejsce z określeniem kątów bezpieczeństwa. Może to być w kierunku celów jeśli jest na lini tyle miejsca ,ale czasem na zero go brakuje i wtedywyznaczmy do tego odpowiednie miejsce z bezpiecznym kierunkiem.
hexer - Wto 19 Wrz, 2006 8:19 am

a, to masz racje. zle Cie zrozumialem.
pozdrawiam,
link22 - Wto 19 Wrz, 2006 10:22 am

Strefa przechowywania karabinków ma jeszcze jedna dobra stronę: Nik nie bedze nam po nich deptał :twisted:
karaoke - Wto 19 Wrz, 2006 10:29 am

Macie rację, przy "spapranym" spuście nie ma co liczyć na bezpieczniki.
Jeśli spust w s400 można aż tak rozregulować (a pewnie można), ze dotknięcie przycisku bezpiecznika może spowodować strzał - bez komentarza; lepiej nigdy nie usypiać czujności i przede wszystkim zawsze baczyć, gdzie się ma skierowana lufę itp. (czyli znowu - patrz: podstawowe zasady bezp.).
TEX - Wto 19 Wrz, 2006 11:41 am

Tomek (karaoke) napisal (f):
(czyli znowu - patrz: podstawowe zasady bezp.).


Tak, klaniają się a czlowiek to istota rozumna lecz omylna.
Maly bląd w polączeniu z niesprawnym sprzętem i nieszczęście gotowe...
...a wiatrówka "samopał" to sprzęt niesprawny, nie ulega wątpliwości.

Pozdr. TEX.
ah - Wto 19 Wrz, 2006 12:51 pm

W kwestii rowerów to mój 6 letni synek od półtora roku jeździ na rowerku w kasku - i raz nawet mu się przydał.
Od zawsze samochodem jeździ w foteliku samochodowym, a ja klnę na kierowców który dzieci przewożą bez fotelików a nawet bez pasów - dzieci które klęczą kolanami na tylnym siedzeniu rozglądając się przez tylną szybę - brakuje mi dosadnych epitetów aby opisać taka głupotę.

Ale nie o tym chciałem ...

Co do okularów - to noszę korekcyjne od 5 roku życia i chętnie bym na nie założył okulary ochronne gdyby sie dało, lecz uważam przymus stosowania okularów za paranoję.
One chronią tylko w przypadku rykoszetu lub strzału z przodu, przed strzałem z tyłu lub z boku (znacznie trudniejszym do zaobserwowania i wykrycia niebezpieczeństwa) nie chronią.
Pamiętajcie że nie wiemy co się dzieje za nami lub z boku a nie przed nami.

I właśnie za nami ma być bezpiecznie.

Czyli karabinki gdziekolwiek przenoszone muszą być przenoszone w pokrowcach lub na pasie nośnym lufa w dół. Nikt przenosząc karabinek w ręku lub nosidełku nie utrzyma go lufą w dół - karabinek zawsze będzie się układał poziomo.

Karabinek może być zdjęty z ramienia, wyjęty z pokrowca tylko na "linii strzału" i musi być zawsze skierowany lufą w kierunku linii (celów), ew. można określić "bezpiecznie kąty" jak w PPP np. 45 stopni od osi. Bezwzględnie nie można manipulować przy karabinku za czyimiś plecami lub kierować lufy poza rejon strzelania.

Wystarczą takie proste zasady a będzie bezpiecznie.

Blokowanie portów, łamanie luf czy naciągów na wiele się nie zda i nie zawsze jest wykonalne - na pierwszy rzut oka tego nie widać gdy się patrzy w lufę - ważne jest aby nigdy nie zaistniała sytuacja i potencjalna możliwość spojrzenia w lufę współuczestnika - lufę mają widzieć tylko cele.
wis - Wto 19 Wrz, 2006 3:21 pm

A co do zasad - to jeszcze raz powtórzę - to nie okulary chronią lub pas czy jakieś tam zatyczki a myślenie. Zawsze lufa w kierunku bezpiecznym bez względu na wszelkie okoliczności. Wystarczy aby wszyscy się tej zasady trzymali i prawdopodobieństwo jakiegokolwiek wypadku pozostanie na dotychczasowym - czyli bardzo niskim poziomie.
pozdrawiam
Wisełka
Schlag - Wto 19 Wrz, 2006 4:24 pm


... Zawsze lufa w kierunku bezpiecznym bez względu na wszelkie okoliczności. Wystarczy aby wszyscy się tej zasady trzymali i prawdopodobieństwo jakiegokolwiek wypadku pozostanie na dotychczasowym - czyli bardzo niskim poziomie.
...


Całkowicie popieram, niezależnie od tego czy mamy śrut w komorze czy też nie!
Zachowanie tej podstawowej zasady, wręcz rygorystyczne jej przestrzeganie, zredukuje niebezpieczeństwo potencjalnego wypadku.
Dotyczy to nie tylko oficjalnych zawodów, ale również koleżeńskich spotkań strzeleckich.

pzdr Schlag
ravkill - Wto 19 Wrz, 2006 6:48 pm

Wracając do AA s400. Jak wiadomo ten karabinek nie ma bezpicznika, a zapezpiecza się go bardzo prosto:

A) odciąga się lekko wajchę tak aby port ładowania był otwarty, ale zbijak nie naciągniety
B) zakłada się na łoże gumkę recepturkę i zachacza się o nią wajchę zamka. Zamek mamy otwarty, karabinek zabezpieczony.


Fred - Wto 19 Wrz, 2006 8:25 pm


Całkowicie popieram, niezależnie od tego czy mamy śrut w komorze czy też nie!
Zachowanie tej podstawowej zasady, wręcz rygorystyczne jej przestrzeganie, zredukuje niebezpieczeństwo potencjalnego wypadku.
Dotyczy to nie tylko oficjalnych zawodów, ale również koleżeńskich spotkań strzeleckich.

pzdr Schlag


Dlatego nie rozumiem noszenia broni w nosidelkach
Dobrze ze Jerzy je zabronil w Morsku
Fred - Wto 19 Wrz, 2006 8:31 pm

A co do zasad - to jeszcze raz powtórzę - to nie okulary chronią lub pas czy jakieś tam zatyczki a myślenie. Zawsze lufa w kierunku bezpiecznym bez względu na wszelkie okoliczności. Wystarczy aby wszyscy się tej zasady trzymali i prawdopodobieństwo jakiegokolwiek wypadku pozostanie na dotychczasowym - czyli bardzo niskim poziomie.
pozdrawiam
Wisełka


Tu masz moj podpis.
Kazdy strzelec niech bedzie sedzia i katem. Widzisz lufe skierowana nie tam, gdzie trzeba - egzekucja - czyli koniec strzelania.
Nieotwarty port - koniec strzelania.
Lufa skierowana w osobe - koniec strzelania + konsekwencje na pozniej.

To starczy.
Tylko musimy sie wyzwolic od stwierdzenia - to nasz kolega , zdarzyc sie moglo, jechal kilkaset kilometrow, ostatni raz.
Nie w takim momencie winny jest tylko delikwent ale cala reszta na torze, ktora to widziala.
Nie ma zmiluj sie.
Wtedy nie trzeba wymyslac cudaczynach zakladek na cokolwiek
mmajstruk - Wto 19 Wrz, 2006 8:45 pm

Wracając do AA s400. Jak wiadomo ten karabinek nie ma bezpicznika, a zapezpiecza się go bardzo prosto:

A) odciąga się lekko wajchę tak aby port ładowania był otwarty, ale zbijak nie naciągniety
B) zakłada się na łoże gumkę recepturkę i zachacza się o nią wajchę zamka. Zamek mamy otwarty, karabinek zabezpieczony.



To chyba gwoli lepszego samopoczucia?
Przed chwilą sprawdziłem to rozwiązanie na S400 klienta.
Strzał pada.
Tyle że trzeba wcześniej naciągnąć bijnik, tak żeby spust zaskoczył...
metax - Wto 19 Wrz, 2006 9:24 pm


ravkill - Sro 20 Wrz, 2006 1:03 am

To chyba gwoli lepszego samopoczucia?
Przed chwilą sprawdziłem to rozwiązanie na S400 klienta.
Strzał pada.
Tyle że trzeba wcześniej naciągnąć bijnik, tak żeby spust zaskoczył...



Racja, ale:
naciągniecie bijnika to kolejny ruch, taki jak odciągnięcie bezpiecznika ktróego tam nie ma.

Poza tym strzel w cokolwiek z otwartego zamka z załadowanym nawet śrutem.... Strzał padnie, ale energia już nie ta. Zamek przecierz będzie otwarty bo gumka go trzyma... Napiszesz że oczywscie zamek może się zamknąć, ale to już "następny przypadkowy ruch".... lepsze takie zabezpiecznie niż żadne, w dodatku jak wiadomo AA S400 nie ma bezpiecznika
PawelW - Sro 20 Wrz, 2006 7:04 am

Yaro
Teraz nie dziwię się absolutnie dlaczego na zawodach sportowych z broni palnej sprawdza się spust i musi on mieć nacisk powyżej 500g. Inaczej jest dyskwalifikacja


a mój Walther ma spust 50-gramowy. To taka konstrukcja. Zagdzam się: jeżeli wprowadzimy do przepisów ważenie spustów - dostosuję się. Ale po co tworzyć martwe przepisy, których nie ma jak egzekwować ??
TEX - Sro 20 Wrz, 2006 8:58 am

PawelW napisal:
a mój Walther ma spust 50-gramowy. To taka konstrukcja. Zagdzam się: jeżeli wprowadzimy do przepisów ważenie spustów - dostosuję się. Ale po co tworzyć martwe przepisy, których nie ma jak egzekwować ??



Pawel, mylisz pojęcia.

Ja nie boję się Twojego Walthera z urządzeniem spustowym czulym na 120 - 50g (jeżeli jest sprawny).
Producent tego karabinka gwarantuje te możliwości w instrukcji i na swojej stronie:
http://www.carl-walther.d...alog-sport.html
...i nie ma podstaw aby te dane kwestjonować.
Nabywca tego karabinka placi slono przy kupnie, żeby mieć czuly i bezpieczny spust.

Jeżeli na stronie www.air-arms.co.uk albo w instrukcji danego modelu są dane zgodne z Twoim ustawieniem Prosporta czy AA 400, to będę się czul również bezpieczny na 100%.

Jeżeli nie ma takich danych należaloby ustawić rozsądnie i bezpiecznie.

TEX.
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 9:06 am


Jeżeli na stronie www.air-arms.co.uk albo w instrukcji danego modelu są dane zgodne z Twoim ustawieniem Prosporta czy AA 400, to będę się czul również bezpieczny na 100%.

Jeżeli nie ma takich danych należaloby ustawić rozsądnie i bezpiecznie.



Prawdziwie głębokie słowa, to jest własnie sedno.
Najgorsze jak mechanizm nie jest wogóle przystosowany do takich obciążeń. Njalepszym przykładem jest spust Hatsana - zrobiony na dotyk - wystrzeliwuje sam po zatrzaśnięciu lufy.

Po prostu to niebezpieczne przeróbki - niezgodne z przeznaczeniem. Spotakłem też Weihrauchy ze zbyt lekkim "rekordem" - tez strzelały po zatrzasnięciu lufy. To trochę tak jak tłumaczenie innego kolegi - przeiceżmożna pisać na niebiesko skoro mechanizm forum to dopuszcza (niewazne że dosłownie wszystkich wk...wia). Podobnie nie radzę myśleć że skoro się da to tak może być.
Logan - Sro 20 Wrz, 2006 9:15 am

Oryginalnego (nowsza wersja) spustu Hatsana nie da się zrobić na dotyk bo takie ustawienie wyklucza zaczepienie tłoka. Stary spust nie miał wogóle regulacji więc wszystie modyfikacje to rzeźbienie. Spust od Chemika jest regulowany i producent ostrzega przed zbytnim zmiękczeniem. Pozatym chyba kazdy normalny użytkownik (ja przykładowo tak robię) sprawdza po wyregulowanu ewentualność samostrzału. Jeśli tego nie robi to znaczy że jest bardzo nieodpowiedzialny.
rybek - Sro 20 Wrz, 2006 9:29 am

No pięknie Teraz się wszyscy uczepili spustu. Nastepny fetysz czy co ? Spust w strzelaniu sportowym przede wszystkim ustalony jest na jednym poziomie żeby wszyscy strzelający mieli równe szanse spudłować :D . Ponieważ strzelają z różnej broni o różnej budowie mechanizmów wewnętrznych po to żeby dla wszystkich były takie same warunki strzału wprowadzono ten warunek ! Tak samo jak w F1 bolidy muszą mieć np. określoną masę i pojemność silnika. Ustawianie spustu na "muchę" jest ryzykowne, bo umożliwia zerwanie strzału, ale przede wszystkim Dziewczęta i Chłopcy nie należy wywijać lufą na lewo i prawo. Nawet nie załadowaną. Więc nie mnóżmy bytów ponad miarę, bo dyskusja zbliża się niebezpiecznie do zagadnienia: "jak zapobieć wystrzeleniu, gdy będę paradował z naładowaną wiatrówką wśród ludzi".
Dobrym pomysłem jest wydzielenie strefy technicznej do sprawdzenia/naładowania wiatrówek i pomysł żeby przenosić wiatrówki z "odciągniętym zamkiem". Jezeli wszyscy uczestnicy "zabawy" będą przestrzegali tych reguł, to nie ma możliwości na przypadkowy strzał. Te dwie zasady w przeciwieństwie od np. ustawiania spustu są zależne od KAŻDEGO UCZESTNIKA strzelania a nie tylko od JEDNEGO właściciela karabinka.
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 9:56 am

No pięknie Teraz się wszyscy uczepili spustu. Nastepny fetysz czy co ?



Nie sądzę.
Raczej niesłusznie pomijany.

A teraz przyznać się, komu sławia chociaż raz wystrzleiła z bezpiecznika. Mi chyba wszytskie które miałem w ręku tak wystrzeliły. Szczęściem zwalniam bezpiecznik gdy już mam zamiar strzelić. Temat chyba jednak wstydliwy, tak jak psucie się celowników uchodzących za bardzo dobre i pancerne bo kupione tanio za ruble.
Lepus - Sro 20 Wrz, 2006 10:06 am

Potwierdzam, slavia po naciśnięciu spustu i z włączonym bezpiecznikiem, przy odbezpieczaniu sama strzela. Sprawdzone na paru karabinkach. To jest wadliwe zabezpieczenie, ostrożnie ze slavkami
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 10:09 am

Prz ydrobnym uszkodzeniu strzela bez dotykania spustu, sam bezpiecznik i leci. Ale jak mówięże spust Śławii to dno to są głosy że taki leciutki ideał... a że jest nieprzewidywalny, niepowtarzalny i samo strzela to drobiazgi, czepiam się
rybek - Sro 20 Wrz, 2006 10:15 am

A teraz przyznać się, komu sławia chociaż raz wystrzleiła z bezpiecznika.


Miała prawo wystrzelić, ale tylko wtedy gdy przed sobą miałeś tylko kulochwyt lub puste pole. Nie zapominajmy, że wiatrówka może się najnormalniej zepsuć i nie możemy nawet dopuścić myśli, że istnieje potencjalna możliwość przenoszenia jej załadowanej. To bardzo niebezpieczny "skrót myślowy", bo daje złudne poczucie "bezpieczeństwa". No bo skoro nie wystrzeliła jak nią waliłem o beton, to przecież nigdy nie wystrzeli. Zdanie tak samo prawdziwe, jak to że jak włączymy wszyscy światła w samochodach, to będzie bezpieczniej. Pamiętam poprzednią akcje jak miało być bezpieczniej, bo ograniczono prędkość do 50 km/h w terenie zabudowanym.
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 10:23 am


Lepus - Sro 20 Wrz, 2006 10:41 am

Miała prawo wystrzelić, ......


A ja twierdzę, że NIE MA PRAWA żaden karabinek wystrzelić w ten sposób. Tam jest po prostu wadliwa konstrukcja i użytkownicy slavii powinni o tym szczególnie pamiętać.
koliberek - Sro 20 Wrz, 2006 10:51 am

Mnie Slavia nigdy nie strzeliła przy odbezpieczaniu, ale zdarza się, że bezpiecznik nie zaskakuje. Nie wiem dlaczego, raz na kilkadziesiąt naładowań składam się, próbuję odbezpieczyć i... okazuje się, że już jest odbezpieczone.
Lekkiego spustu nie można nie doceniać - kilkanaście śrutów poleciało Panu Bogu w okno całkiem przypadkiem, a nie mam BARDZO delikatnego spustu w swoich karabinkach.
Cóż, jeśli się myśli przy strzelaniu to prawdopodobieństwo wypadku znacząco spada. A jeśli ktoś nie myśli, powodując niebezpieczeństwo to wart jest objechania z góry na dół. Obrażanie się w takim przypadku dowodzi jedynie głupoty i powinno stanowić podstawę do wykluczenia obrażonego osobnika ze strzelania.
To tylko moje zdanie, a przyznam się, że częściej bywam po stronie ochrzanianych niż ochrzaniających, niestety. Ostatnio położyłem karabinek w poprzek toru, lufą skierowany na kolegów. :oops: Na szczęście złamałem tylko jedną zasadę bezpieczeństwa - zawsze odkładając karabinek sprawdzam, czy nie jest nabity, więc nikomu nic się nie stało, ale jakby mi ktoś dał w łeb to mógłbym tylko podziękować...
rybek - Sro 20 Wrz, 2006 10:57 am

Ad. Lepus.
Każda rzecz ma się prawo zepsuć - nie dotyczy samochodów Rolls-Royca - więc każdy karabinek może sam wystrzelić. Ale jeżli lufa będzie wycelowana w bezpiecznym kierunku, to nikomu nic się nie stanie. Więc nie pisz, że takie coś nie ma prawa się zdarzyć, bo w tym momencie dokonujesz właśnie tego "skrótu myślowego", który powoduje u Ciebie złudne poczucie "bezpieczeństwa". Co powiesz potem prokuratorowi ? Że to nie Twoja wina, bo każda broń strzela sama raz do roku ?
karaoke - Sro 20 Wrz, 2006 11:02 am

Zasady bezp. są nadrzędne, a dbałość o sprawność/bezp. sprzętu powinna każdemu leżeć na sercu, być na porządku dziennym.. po prostu.. Wg mnie nie ma tu sporu, jest "i" zamias "lub"..

W kwestii technicznej...

borregaard - Sro 20 Wrz, 2006 11:03 am

Nie znam pojęcia "prawa do psucia się" ,Są przypadki ,wypadki ,zdarzenia ...z powodu....i tu wiele możliwości..
Rybek i Zdzisiu...nie czepiajcie się słówek...
Pzdr
Andrzej
Lepus - Sro 20 Wrz, 2006 11:19 am

Andrzejku, ja się nie czepiam, piszę i twierdzę, że bezpiecznik w slavii jest wadliwy i to nie ma prawa działac dobrze. Z konstrukcji to wynika. Nic poza to.... Nic o zepsuciu nie było mowy. Ad rybek, przeczytaj jeszcze raz dokładnie....
rybek - Sro 20 Wrz, 2006 11:22 am

Nie jest mi gorzej, ale widzę w Twoich wypowiedziach myśl/pytanie: "jak ustrzec się przed postrzeleniem, gdy ktoś złamie zasady i będzie biegał wśród ludzi z załadowanym karabinkiem ?". Odpowiedź: "trzeba polegać na sprzęcie i ustawić spusty na tyle twardo, zeby same nie wystrzeliły". Jeżeli założymy, że faktycznie ludzie będą łamać reguły, to jest to rozwiązanie, tylko że ja uważam takie podejście do tematu za niebezpieczne, bo dające nam złudne poczucie "bezpieczeństwa". Skoro mamy zabezpieczenie przed łamaniem reguł, to nie trzeba za bardzo się nimi przejmować - tymi regułami znaczy się. Samo rozwarzanie na temat "dla bezpieczeństwa zróbmy twardsze spusty" zawiera w sobie ten uspokajający pierwiastek, który w jakimś momencie może się zemścić. Ja stawiam sprawę jasno: trzeba przestrzegać reguł i trzeba to wszystkim wbijać do głowy. Napisałeś zdanie "Ludzie jednak je łamią i wtedy bezpieczeństwo opiera się na tym co oferuje sprzęt." Moze nadszedł czas, żeby przestali je łamać ?
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 11:31 am

Nie można tolerować łamania zasad i nikt o tym nie mówi. Chodzi mi tylko o połączenie wszystkic hczynników żeby zrobićzabawę maksymalnie bezpieczną na ile się da.

Zasady posługiwania się bronią to dogmat, musi być bezwzględnie spełniony. Ale dodatkowo inen rzeczy które można zrobić.

Zauważ że przy autach jest podobnie - są zasady ruchu, jesli wszyscy je respektują to nie ma wypadków. Niestety człowie kjest zawodny, dlatego trzeba dopomóc na ile sieda techniką. I nie chodzi tu o miraz że jak wiatrówka ma twardy spust to nie będzie wypadków, też będą. Kwestia statystyki.
BartekG - Sro 20 Wrz, 2006 11:32 am

Proponuję zamiast otwartych zamków stosować zatyczki nakładane na koniec lufy. Można zrobić zatyczkę tak, aby była w stanie pochłonąć energię śrutu i nie spadła ze skierowanej w dół lufy lub podczas jej ruchu. Dodatkowo taka zatyczka jest bardziej widoczna dla obsługi zlotu od otwartego zamka i wiadomo od razu, kto wystrzelił.
rybek - Sro 20 Wrz, 2006 2:34 pm

Ale o co Ci chodzi ? Ja rozróżniam sytuację w której mamy niesprawny sprzęt od "podkręcony/tuningowany" sprzęt. Niesprawny to niesprawny i koniec. Samochód czy wiatrówka nie ma znaczenia, nie powinien być użytkowany. Natomiast tutaj jest dyskusja, czy wprowadzić obowiązkowy minimalny nacisk spustu, przy którym wyzwalany jest strzał w celu podniesienia bezpieczeństwa. Ale mówimy tu o SPRAWNYM sprzęcie.
Przykład z motoryzacją odnosił się do terminu "ma prawo się zepsuć" i nic więcej. Równie dobrze mógłbym napisac o resursie w lotnictwie.
Co masz do mojego toku rozumowania ? Ja uważam, że najważniejsze są zasady i przestrzegam przed nadmiernym eksponowaniem rozwiązań technicznych w stylu: "twardy spust" czy też obowiązek noszenia okularów. Bo to daje, moim zdaniem, złudne poczucie bezpieczeństwa i zmienia nasze myślenie o bezpieczeństwie. Na gorsze, bo mamy dodatkowe zabezpieczenie, które u niektórych może wywołać lekceważenie dla podstawowych zasad.
Yaro obruszył się na mnie, że żądam od niego żeby wypisywał za każdym razem zasady, ale moim zdaniem tak właśnie powinno być :D. Co w końcu sobie wyjaśniliśmy . Żeby nikomu nie przyszła nawet myśl do głowy, że jak ma karabinek, którego spust nie jest w stanie wyzwolić nawet lot z 10 piętra, to sobie może przejść te parę metrów ze śrutem w lufie. Albo strzeli w ten pniak obok, bo przecież wszyscy nosza okulary. Albo depnie gaz w samochodzie (100% sprawnym technicznie), bo przecież ma te ABS-y i inne bajery.
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 2:58 pm

Ja rozróżniam sytuację w której mamy niesprawny sprzęt od "podkręcony/tuningowany" sprzęt.



Dla mnie sprzęt ze źle ustawionym spustem a nie daj Boże "poprawianym" tak, że wywołuje smaostrząły jest uszkodzony. Tak jak auto z zepsutymi hamulcami. Podobnie jak przerabianie elementów z szajsmetalu w Hatsanie i innych może mieć opłakane skutki, dziś nie strzeli sam a jutro?
Logan - Sro 20 Wrz, 2006 3:29 pm

Spust od Chemika mam od miesiąca może trochę więcej... samowystrzał nastąpił raz... Podczas regulacji... Przestrzelane na nim jakieś 2 paczki śrutu. Nie znaczy to że obchodze się z wiatrówką nieostrożnie. Uparłeś się na te Hatsany więc zapytam czy miałeś w rękach jakiegoś Hatsana?? Jednego czy może więcej?? Po przeróbkach czy fabrycznego??
Logan - Sro 20 Wrz, 2006 3:44 pm

Przy następnej okazji jesli będę go jeszcze miał to dam Ci do obejżenia...
Uważam że mój spust jest ustawiony na tyle twardo że w przypadku poprawnego działania mechanizmów nie powinien wystrzelić. Jak już ktoś napisał, zdażają się awarie i nie można zakładac że wszystko jest na 100% sprawne, nie zaleznie od klasy czy marki sprzętu. Nie każdego stać na karabinek za 2 - 3 tysiące złotych. Przykro mi ze masz taka a nie inną opinię o hatsanach, bo ten sprzet nie jest zły. Ale nie porównuj go prosze z Air Armsami bo to trochę nie ta liga. Pozatym dużo więcej zależy od rozsądku i wyobraźni użytkownika niż od sprzętu. Jeśli uznałbym że mój karabinek sprawia zagrożenie to przedewszystkim najpierw bym go naprawił lub wyregulował tak żeby to zagrożenie zminimalizować. Reszta to konkretny i przestrzegany, własny kodeks postępowania.
Nie uwazacie że zarówno to jak się zachowujemy przy okazji zlotów odzwierciedla też to w jaki sposób podchodzimy do naszego sprzętu??
Przecież ktoś kto dba o bezpieczeństwo swoje i innych nie powinien mieć spustu wyregulowanego tak żeby strzelał przy okazji stuknięcia o cokolwiek.
Kasia - Sro 20 Wrz, 2006 3:50 pm

Witam,
Ludzie czy wyście do reszty stracili zdrowy rozsądek?
Może ktoś mi wyjaśni jedną rzecz:
Kiedy strzelanie stało się na tyle bezpieczne, że każdego posiadacza i "używacza" wiatrówki zwolniono z myślinia o tym co robi i jak robi?

Na wypadki jest jeden 100% sposób:
wiatrówki zamknąc do sejfu poczym wywalić klucz, śrut zakopać z ogródku nie płycej niż 5 m.
Chociaż nie, wtedy ktoś może się skaleczyć o szpadel lub przytrzasnąc paluch przy zamykaniu sejfu.

BEZMYŚLNOŚĆ a nie tuning spustu/czy innego elementu wiatrówki to jest przyczyna wypadku.
Logan - Sro 20 Wrz, 2006 4:00 pm

Droga Kasiu...
Masz rację, ale wydaje mi się że dyskusja dąży bardziej w kierunku ustalenia jakichś zasad żeby przynajmniej częściowo tę bezmyślnosć ograniczyć. Źle ustawiony spust w połączeniu z machaniem karabinkiem na wszystkie strony to prawie pewny wypadek... Dobrze ustawiony spust może sprawić że zanim ktoś zostanie postrzelony przez machającego wiatrówką na wszystkie strony, ten machający zostanie potraktowany pięścia w nos lub w inny sposób przywołany do pożądku.

Yaro... Sorki ale na tym forum Hatsany sa mocno krytykowane. Na Tawernie nie zarejestrowano przypadku żeby ktoś zrobił sobie lub komuś krzywdę przy użyciu Hatsana. Odnotowane przypadki samostrzałów występowały jedynie przy regulacji spustu. Myślę że mimo wszystko o czymś to świadczy.
TEX - Sro 20 Wrz, 2006 4:13 pm

Ad. kol Rybek.
Cale szczęście, że Yaro w krótkim zdaniu odpowiedzial Ci kol. Rybek co rozumie się przez pojęcie "niesprawny sprzęt".
Bo ja musialbym Ci dlugo tlumaczyć a i tak byś mi nie uwierzyl i dalej twierdzil:
No pięknie Teraz się wszyscy uczepili spustu. Nastepny fetysz czy co ?


...albo
Co powiesz potem prokuratorowi ? Że to nie Twoja wina, bo każda broń strzela sama raz do roku ?


Ciekawe co Ty byś powiedzial temu "panu w garniturku" w przypadku posądzenia Ciebie o postrzelenie, któregoś z kolegów na zlocie i ekspertyzy policyjnej, że wiatrówka Twoja jest niesprawna z przerobionym (tjjjuningowanym ) urządzeniem spustowym
Powiedzial - mając w perspektywie placenie odszkodowania czy renty 8) .

TEX.
Przemysław Porębski - Sro 20 Wrz, 2006 4:25 pm

1. Lufa w dół. Kto się zapomni - DQ. nie zrobi tego więcej;



igi - Sro 20 Wrz, 2006 4:40 pm


Przemysław Porębski - Sro 20 Wrz, 2006 4:52 pm


Dami - Sro 20 Wrz, 2006 4:59 pm

Przemku,
parę razy zwróciłem uwagę jak przenosisz wiatrówkę. Gdyby dało się tak ZAWSZE /mówię tylko o tym co widziałem u Ciebie/ to ok. Ale wolę żeby jednak rurka patrzyła w dół a nie do ,powiedzmy, góry. Tu się zgadzam z igi-m.
PawelW - Sro 20 Wrz, 2006 5:06 pm

Przemo,
wyobraź sobie Kasię i Kodiego, kasia niesie Domiego na ramieniu lufą w górę, gdzie wtedy jest koniec lufy w stosunku do Kodiego ?? Wystarczy, że się pochyli i ma lufe w oku !
TomAcik - Sro 20 Wrz, 2006 5:07 pm

Parę lat temu był w W-wie postrzał z kałasznikowa, przenoszonego podczas rozprowadzania wart w jednostce lufą do góry. Szli sobie nadwiślańczycy gęsiego, no i ten, który szedł za kimś z odbezpieczoną bronią miał pecha.
Krótko, ale definitywnie.
Dami - Sro 20 Wrz, 2006 5:10 pm

Powiem jeszcze tak,
wolę/niezbyt trafne słowo "wolę"/ postrzał z wiatrówki w .... niż oko.
Logan - Sro 20 Wrz, 2006 5:17 pm

1. Lufa w dół nie zwalnia z obowiązku myślenia. Jeśli przenosisz karabinek na podłożu betonowym to musisz uważać na rykoszet. Rykoszet ma mniejszą energę niż wystrzał bezpośredni.
2. Jeśli wystrzelisz w górę to wiesz gdzie spadnie śrut?? Biorąc pod uwagę przyśpieszenie ziemskie to śrut wystrzelony z ziemi wzniesie się na pewną wysokość po czym spadając będzie miał podobną prędkość do tej z jaką został wystrzelony. Oczywiście trzeba uwzględnić tarcie i tym podobne. Ale jakoś tak mnie uczyli na fizyce w ogólniaku.
3. Większość zlotów to imprezy terenowe gdzie podłożem jest zwykła ziemia. Wystrzał w ziemię nie spowoduje rykoszetu. Ewentualny rykoszet mogą spowodować kamienie lub inne przedmioty twarde.

Ogólnie rzecz biorąc przenoszenie karabinka lufą do dołu statystycznie jest bezpieczniejsze bo nie każdy wystrzał w ziemię zrykoszetuje a każdy śrut wystrzelony w górę spadnie kiedyś na ziemię.
miś - Sro 20 Wrz, 2006 5:34 pm


2. Jeśli wystrzelisz w górę to wiesz gdzie spadnie śrut?? Biorąc pod uwagę przyśpieszenie ziemskie to śrut wystrzelony z ziemi wzniesie się na pewną wysokość po czym spadając będzie miał podobną prędkość do tej z jaką został wystrzelony. Oczywiście trzeba uwzględnić tarcie i tym podobne. Ale jakoś tak mnie uczyli na fizyce w ogólniaku.



tu akurat bym polemizował.... Srut wystrzelony na wylocie ma V= ok. 250 m/s. w momencie kiedy zaczyna opadać jego V=0 m/s..... Czyli jego predkość w momencie upadku nie ma absolutnie nic wspólnego z prędkością z jaką został wystrzelony. Oczywiście śrut wystrzelony z większą predkością poleci wyżej, ale to też nie ma znaczenia, bo przy swobodnym spadaniu predkość wskutek oporu powietrza się stabilizuje i od pewnego momentu śrut spadałby ze stałą prędkością. Nie wydaje mi się, żeby przy nikłej masie śrutu spadajacy swobodnie z jakiejkolwiek wysokości mógł zrobić krzywdę... Parę razy spadł mi na głowę srut w trakcie polowania i nie było to jakieś traumatyczne przeżycie....
ravkill - Sro 20 Wrz, 2006 5:37 pm

Panowie, wychodzimy z założenia że strzelamy ze sprawnych zabawek. Osobnik który używa niesprawnego "samopału" odpowiada za jego używanie. Proste. Proponował bym obowiązkowe komisyjne przestrzeliwanie na chrono - aby komisyjnie sprawdzić czy w limicie się mieści - zresztą generalnie zawsze to było robione na każdych większych zawodach. Co do spustu- samopału, za bardzo nie widze innej możliwości testowania niż uderzenie gumowym młoteczkiem.... Ino już widzę minę właścicieli sprzętu za 7k pln na widok "walenia w ich kochane zabawki młotem". To nie przejdzie. Wystarczy wstawka w regulaminie zawodów iż każdy używa sprawnego sprzętu. A właściciel raczej wie czy ma sprawną zabawkę, czy "samopał".

Logan - Sro 20 Wrz, 2006 5:39 pm

Tak mnie jakoś uczyli w ogólniaku ale możliwe że to chodziło o spadanie w próżni... Przepraszam ale naprawde nie pamiętam.
jarus220 - Sro 20 Wrz, 2006 5:54 pm

W dół czy w góre to nie ma statystycznego znaczenia.Ja osobiście jestem zdania że w góre ale oczywiście przestrzegam przepisów :D .

Przepisy,przepisami ale jeszcze chciałbym podyskutować o naszych nawykach.Ja naprzykład nie wiedzieć czemu wyrobiłem u siebie durny i bardzo niebezpieczny nawyk opierania się (podczas rozmowy) mojej lufy o stopę.Nie raz koledzy mi zwracali uwage że to niebezpieczne.
Przechodząc jako dezorganizator ( nie strzelałem ) miałem duzo czasu żeby poobserwować.I tak na dobrą sprawe było naprawde sporo takich "kwiatków".Trzymamy lufy w róznych dziwnych kierunkach.Oczywiście robimy to bezwiednie i to trwa bardzo krótką chwile ale fakt pozostaje faktem.
yaro - Sro 20 Wrz, 2006 7:38 pm


Poza tym w razie wypadku działamy zgodnie z procedurą w takich wypadkach, z powiadomieniem Policji i śledztwem włącznie. Nie ma wyjątków. Zawody pójdą się kochać, mówi się trudno. Mój przypadek dokumentuje że nie warto iść na skróty !



Całkowicie się z tym zgadzam chyba że ten wypadek to otarcie naskórka.
I dobrze że masz już inna sprężynkę.

A co do noszenia karabinka to prz ywiatrówkach jednak w dół jest bardziej bezpieczne własnie przez schylania się i inne kombinacje z noszeniem na pasie. UKAHFT wyraźnie przestrzega przed kierowaniem lufy w górę, poprawnie jest tylko w dół. Oczywiście nie musimy czerpać z ich wieloletnich wiatrowych doświadczeń ale moim zdaniem warto.
Piotr_JG - Sro 20 Wrz, 2006 7:46 pm

Czy te zatyczki na lufę są jakieś niedobre? Kilka osób o tym wspominało i zero odzewu. Podczas spotkań z duża liczba uczestników, czy to zlot, czy zawody takie zatyczki wydają się sensowne. W końcu mnóstwo ludzi chodzi to tu, to tam. Broń nie zawsze w pokrowcu. Otwarty zamek, niedomknięta dźwignia nie są z daleka łatwo rozpoznawalne. Ktoś narzekał, że paprochy wpadną... Zatyczka, najlepiej w jaskrawym kolorze, to załatwia. I absolutnie nie zwalnia z przestrzegania wszystkich podstawowych zasad bezpieczeństwa. Myślę, że mogłaby być na tyle tania, by każdy uczestnik ją otrzymał w cenie wpisowego. Wystarczyłoby bezwzględnie pilnować jej zakładania.
Dale - Sro 20 Wrz, 2006 8:48 pm

Zwłaszcza że mogły by być tak konstrukcyjnie rozwiązane by uniemożliwić przypadkowy strzał. Ludzie wydają sporo pieniędzy na celowniki czy inne akcesoria, mogli by coś takiego samemu zakupić. W końcu zawody nie są obowiązkowe, a maja być bezpieczne.
Pozdrawiam Marek
wemar - Sro 20 Wrz, 2006 9:34 pm

Zatyczka nie jest po to by ją było dobrze widać. To nie chorągiewka, do wtykania w lufę. Zadaniem zatyczki jest wymusić na strzelcu wykonanie pewnych czynności, które zagwarantują, że nie będzie przenosił wiatrówki ze śrutem w lufie. Wielkość i kolor zatyczki jest zwykle taka, że dobrze ją widać z ok. 2-3 metrów i to wystarczy. Oczywiście jak ktoś chce, to mozę w lufę wkładać goździka - jego wola. Nie popadajmy jednak ze skrajności w skrajność.
Zadaniem zatyczki nie jest też nie dopuszczenie do tego by śrut nie wystrzelił z lufy - to nie jest nakładka na lufę, ale "wtyk" do portu ładowania.
Stosowanie zatyczki jest pewnym rozwiązaniem, ale nie mozna tego wymusić z przyczyn konstrukcyjnych. W wielu wiatrówkach nie da się zastosować tradycyjnej zatyczki lufowej, gdyż nie ma dostatecznego dostępu do portu ładowania. Chodzenie z odwiedzionym naciągiem, czy złamaną lufą jest wykonalne bezproblemu, łatwe też do zweryfikowania. Ale dotyczy to sprzętu sprężynowego. W niektórych wiatrówkach pcp nie ma jak włożyć zatyczki a chodzenie z odwiedzioną dźwignią naciągu też jest kłopotliwe - choćby ze względu na możliwość uszkodzenia sprzętu - ochrona zdrowia jest ważna, ale trzeba też zwrócić uwagę jak to zrobić nie szkodząc karabinkom. Dlatego każdy kto ma "nietypowy" sprzęt powinien się zgłosić do kierownika zawodów i tę kwestię z nim ustalić.
Takim karabinkiem jest HW100, gdzie nie ma jak włożć zatyczki, a chodzenie z odwiedzioną dźwignią, grozi uszkodzeniem karabinka - tu trzeba wymyśleć coś innego. Właśnie poprzez takie przypadki w regulaminie jest zalecenie, a nie wymóg stosowania zatyczek i odwiedzionych dźwigni. Nawoływanie do DQ z tego powodu jest naciąganiem przepisów ponad miarę. Natomiast przychylam się do DQ za noszenie karabinka z lufą inaczej niż skierowaną do dołu, nawet jeśli w lufie jest zatyczka i jest odwiedziona dźwignia. Podobnie z jeśli przy opuszczaniu stanowiska strzelec majta lufą na wszytkie strony - jeśli jest problem ze wstaniem, to można odłożyć karabinek lub poprosić kogoś z grupy o pomoc. Tak będzie bezpieczniej także dla sprzętu.
Fred - Sro 20 Wrz, 2006 9:44 pm

Czy te zatyczki na lufę są jakieś niedobre? Kilka osób o tym wspominało i zero odzewu. Podczas spotkań z duża liczba uczestników, czy to zlot, czy zawody takie zatyczki wydają się sensowne. W końcu mnóstwo ludzi chodzi to tu, to tam. Broń nie zawsze w pokrowcu. Otwarty zamek, niedomknięta dźwignia nie są z daleka łatwo rozpoznawalne. Ktoś narzekał, że paprochy wpadną... Zatyczka, najlepiej w jaskrawym kolorze, to załatwia. I absolutnie nie zwalnia z przestrzegania wszystkich podstawowych zasad bezpieczeństwa. Myślę, że mogłaby być na tyle tania, by każdy uczestnik ją otrzymał w cenie wpisowego. Wystarczyłoby bezwzględnie pilnować jej zakładania.



Napisze moje osobiste zdanie.

na samym poczatku, kiedy temat zatyczek na lufe przewalil sie przez niemieckie forum, myslalem, ze to dobry patent. Potem jednak zastanowilem sie nat tym cudem techniki.
Takie postawienie sprawy to mysleie od konca. Jezeli zakladamy zatyczke na lufe, to zakladamy, ze w porcie moze sie znajdowac srut i moze byc nieopatrznie wystrzelony. Taka postanowienie sprawy to wedlug mnie zly krok. Dopuszczamy, ze cos moze opuscic lufe. A jak to mozliwe, jesli nie mozna ladowac srutu do portu i wiatrowka ma byc rozladowana? Takie postepowanie to usmierzanie skutkow braku przestrzegania przepisow bezpieczenstwa.
Jezeli nie mam zatyczki - sprawa prosta, bo wlasnie strzelam lub bron jest gotowa do strzalu.
Jesli jest zatyczka, znaczy, ze zawsze moze cos z lufy wyleciec? To automatyczne wyrabianie zlych nawykow strzeleckich - przeciez mam zatyczke i nic sie nie stanie.
Takiej mysli nie nalezy nawet dopuscic.
Nie zabezpieczenie wylotu lufy a zabezpieczenie wlotu wydaje sie byc bardziej sensowne.
Na postrzaly na strzelnicy nie pomoga zadne zatyczki, wstazeczki itp. Postrzal pad prawdopodobnie podczas strzelania i zatyczka nie pomoglaby ani troche, gdyz nie byloby jej na zadnej lufie, poniewaz sie strzelal!
Tylko przestrzeganie starych jak swiat przepisow i egzekwowanie bledow moze uratowac przed niebezpiecznymi wypadkami. Zaden bezpiecznik przy zadnej broni ani tuningowany spust nie ma tu nic do znaczenia. Zaden bezpiecznik w broni nie wystepuje w przepisach jako urzadzenie skutecznie zabezpieczajace przed strzalem.
Bezpiecznik nie liczy sie poprostu w przepisach bezpieczenstwa.
Tak samo nie licza sie zadne zatyczki i inne cuda.
Sa to sprawy znane od chyba juz wiekow w strzelectwie i zawsze pojawiaja sie dyskusje przy wypadkach i zawsze zdarzaja sie wypadki. Glupota ludzka nie zna granic i nic nie poradzisz. To juz takie ryzyko zawodowe. Jezeli sie z tym nie zgadzasz, nie idz na strzelnice i unikaj broni a szczegolnie, jak ona jest w parze z czlowiekiem.
Stn - Sro 20 Wrz, 2006 9:48 pm

Czy te zatyczki na lufę są jakieś niedobre? Kilka osób o tym wspominało i zero odzewu.


Temat zatyczek - a w zasadzie "kondoników" na lufe męczyłem jakiś
czas temu. Wykonałem nawet szereg prób i okazało się że moja "ozdoba"
jest nadpodziw skuteczna w przechwytywaniu śrucin. Wykonie nakładki
jest proste i tanie - ale zadajmy sobie pytanie czy ma to sens?
Czy nie zadziała to na strzelca jak dodatkowa poduszka bezpieczeństwa
i kolejny super napinacz pasa? Stosując zasady bezpieczeństwa nie
potrzebujemy nakładek pochłaniających energie śrutu. Oczywiście
widząc na torze strzelca z nakładką wiem że nic nam z jego strony nie grozi.
Tylko ze pojawia się problem kto i jak wykonał nakładke? Może
zrobił to nieporządnie i śrut zdoła przebić materiał? I tak wracamy do
punktu wyjścia. Jeśli nakładka to musi być ona łatwa do wykonania przez
każdego, z łatwo dostępnych materiałów a jej konstrukcja (jednaka
dla wszystkich) powinna wykluczyć niedoróbki.
To tyle jak znajde chwilke to pstrykne fotke mojego prototypu ;-)
TomAcik - Sro 20 Wrz, 2006 9:54 pm

Zgadzam się z Fredem.
Zwróćcie uwagę, że częśto wręcz celebrowana broń sportowa nie ma żadnych bezpieczników.
Nie musi, bo używają jej rozsądni ludzie. Nawet jeśli ustawiają spust na muśnięcie - bezpieczeństwo zachowane jest... w głowach.
Niestety różnica między nimi a nami polega też na tym, że na strzelnicy podczas zawodów przepisów przestrzega się rygorystycznie, a uczestnicy mają do siebie nawzajem zaufanie.
O nas tego ostatnio powiedzieć nie można.
Kapturki, gumki recepturki - to wszystko protezy jedynego bezpiecznego stanu karabinka podczas przenoszenia w takim otoczeniu - trzymania go w pokrowcu. A na torze pas, lufa w dół itp.
ravkill - Sro 20 Wrz, 2006 10:25 pm

Zatyczki nie zastąpią myślenia. Wystarczy zero tolerancji dla głupoty na strzelnicach + tor i rozsądek "wieczorem"
Stn - Sro 20 Wrz, 2006 10:56 pm

Zatyczki nie zastąpią myślenia. Wystarczy zero tolerancji dla głupoty na strzelnicach + tor i rozsądek "wieczorem"


Zero tolerancji to jedno dodatkowe zabezpieczenie to drugie
Piotr_JG - Sro 20 Wrz, 2006 11:26 pm

& Fred
Czy to trochę nie jest tak, że poduszki powietrzne w samochodach są złe, bo wyrabiają złe nawyki, bo przeciez mam zatyczke, ups poduszkę i nic sie nie stanie...
Poduszki się jednak stosuje.
Jest dużo racji w Twoim twierdzeniu, niemniej na masowych imprezach, gdzie jest wiele często przypadkowych osób, takie zatyczki moim zdaniem byłyby pożądane.

& wemar
Uf, a już myślałem, że to tylko ja pisząc zatyczki mam na myśli taki kondonik założony na lufę od strony wylotu.

& TomAcik
Takich sytuacji jak na torze FT/HFT na strzelnicach raczej się nie spotyka. A na torze pas, lufa w dół itp. o.k. A co szkodzi, żeby z zatyczką?
Fred - Czw 21 Wrz, 2006 7:20 am

& Fred
Poduszki się jednak stosuje.


Tak samo ABS, SRS , automatyczna regulacje stabilnosci, swiatla dlugie i migacze.... :lol:
Tylko to dla mnie za abstrakcyjne aby porownac do strzelania.

Jak mi ktos skieruje jakis kapturek (moze byc i czerwony) i zatyczke w moja strone, to mu ja wloze .... no wlasnie tam i to gleboko.
BartekG - Czw 21 Wrz, 2006 8:00 am


Jesli jest zatyczka, znaczy, ze zawsze moze cos z lufy wyleciec? To automatyczne wyrabianie zlych nawykow strzeleckich - przeciez mam zatyczke i nic sie nie stanie.
Takiej mysli nie nalezy nawet dopuscic.


Dobrze zrobiona nakładka na lufę oznacza, że nic nie wyleci z lufy. Przepisy bezpieczeństwa są po to, aby zapewnić bezpieczeństwo a nie żeby wyrabiać nawyki. Powierzanie swojego zdrowia cudzemu zdrowemu rozsądkowi jest głupie, bo jest dużo głupich ludzi. Zatyczki są po to, żeby nie było tragicznych skutków braku myślenia.
uchoo - Czw 21 Wrz, 2006 9:22 am

Coś w tym jest co pisze jarus. Bezwiedne błędy. Pomijając kapturki, srurki itd, chyba najlepsze byłoby bezwzględne "oper...." od porządkowych za każde najmniejsze zbłądzenie + punkty karne jak żółte kartki , pierwszse ostrzeżenie, potem drugie i czerwona zabraniająca uczestnictwa czynnego w tych i następnych zawodach. Warunkiem powodzenia operacji jest bezwzględne zrozumienie dla działań służb porządkowych i nierobienie dąsów z powodu tychże działań. Po dłuższym czasie takiej praktyki znakomita większośc uczestników nabyłaby właściwych odruchów a śmiem sądzić ,że wszyscy zaczęliby się nawet wzajemnie pilnować , co po jeszcze dłuższym czasie zwiększyłoby zasadniczo bezpieczeństwo na zawodach. 100 % bezpieczeństwa nigdy nie będzie, ale tak nie ma nawet w sytuacji na ubikacji :D
wemar - Czw 21 Wrz, 2006 9:50 am

Przez 12 stron kombinujecie jak włożyć karabinek do sejfu i zabrać go na tor. Jak ktoś chce to może dorobić do sejfu rączki lub szelki i tak nosić. Wolna wola.
Można też zakładać kapturki, recepturki i inne takie. Jesli jedank z takim wynalazkiem lufa będzie do góry, lub poziomo, to zawodnik otrzyma ostrzeżenie, a potem wyleci z toru. To samo na "zero" jeśli lufa nie będzie patrzeć gdzie powinna.
Tak jak napisali koledzy - najlepszy bezpiecznik jest w głowie strzelca. Jednak, jak każdy bezpiecznik, może zawieść i po to karabinek ma być odpowiednio trzymany. Po to też karabinki wielostrzałowe mają być ładowane każdorazowo przed strzałem.

Zamiast dywagować nad tym co jeszcze można wetknąć/zatknąć na lufę, proponuję uważnie przeczytać regulaminy. Od nowego sezon prawdopodobnie zmienią się pewne sprawy odnośnie sędziowania, ale kwestie bezpieczeństwa pozostaną bez zmian.
Na naszych zawodach nie zdarzył się do tej pory żaden wypadek i jeśli przepisy będą nadal przestrzegane, to nie ma szans się przytrafić.
mmajstruk - Czw 21 Wrz, 2006 11:35 am

Na naszych zawodach nie zdarzył się do tej pory żaden wypadek i jeśli przepisy będą nadal przestrzegane, to nie ma szans się przytrafić.



Pozwolisz, Wemarze, że zachowam to ku potomności.
Bo tak się składa że od dawna powtrzałem, i powtarzać będę, że wypadki będą się zdarzać. Jest to nieuchronne, chyba że pójdziemy droga IPSC, gdzie za każdym zawodnikiem biegnie sędzia a zachowanie na terenie zawodów jest niezwykle rygorystycznie egzekwowane.

jeśli przepisy będą nadal przestrzegane



Oczywiście, dobrze że zrobiłeś takie wykluczenie.
Gdyby przepisy bezpieczeństwa były przestrzegane, to wypadek nie zdarzyłby się i w Sulejówku.

Więc i ja oświadczę:
Jeśli przepisy będą nadal przestrzegane, to nie ma szans by na naszych zawodach się przytrafił wypadek.
koliberek - Czw 21 Wrz, 2006 3:00 pm

Doprowadzenie prawdopodobieństwa wypadku postrzału z wiatrówki do zera jest jedynie kwestią świadomości. Czasem jest też kwestią klimatu panującego na spotkaniu.


Prawdopodobieństwo wypadku nie ma nic wspólnego ze świadomością kogokolwiek. Po prostu świadomości nie bierze się pod uwagę przy szacowaniu prawdopodobieństwa, bo jest niemierzalna. Natomiast ilość złamanych zasad bezpieczeństwa można policzyć. Na palcach jednej ręki, bo jak się kończą następuje wypadek i dalej liczyć nie trzeba.
Nie twierdzę, że nie trzeba uświadamiać ludzi, ale opieranie się na tej świadomości to największy błąd jaki można zrobić.
greenhorn - Czw 21 Wrz, 2006 3:48 pm

Pomysł z tymi kapturkami na lufy, na dużych imprezach gdzie biega 50-100 ludzi z wiatrówkami ( z czego kilkunastu jest po raz pierwszy na zlocie) wydaje się racjonalny, ale chyba nie przejdzie, obawy przed "śmiesznością" są zbyt silne, nie da się ukryć, że dla wielu strzelców wiatrówka jest erzacem palnej i nie zgodzą się na bezczeszczenie "broni"

wis - Czw 21 Wrz, 2006 4:02 pm

Pomysł z tymi kapturkami na lufy, na dużych imprezach gdzie biega 50-100 ludzi z wiatrówkami ( z czego kilkunastu jest po raz pierwszy na zlocie) wydaje się racjonalny, ale chyba nie przejdzie, obawy przed "śmiesznością" są zbyt silne,


Muszę przyznać, że nie rozumiem. Może jako delikatna kobieta nie jestem w stanie wczuć się w drapieżność niektórych, ale co to ma znaczyć?
Jaka śmieszność?
Strzelanie ma sprawiać przyjemność, bezpieczeństwo przed wszystkim innym, bo poczucie bezpieczeństwa zwiększa poczucie przyjemności, przynajmniej tak jest w moim przypadku, i to w każdej sytuacji.
Jeśli ktoś chce dodatkowej adrenaliny spowodowanej zagrożeniem, to niech się za wiatrówki nie łapie a już na pewno niech nie przyjeżdża na nasze zloty i zawody.
pozdrawiam
Wisełka
MlKl - Czw 21 Wrz, 2006 4:23 pm

Plasticzana rura zaślepiona i wypełniona na końcu filcem może chyba pełnić rolę substytutu pokrowca - jak rozumiem przenoszenie wiatrówki w pokrowcu powoduje absolutne bezpieczeństwo IMHO jeżeli pokrowiec jest z tych zakupionych na allegro, to włożenie do niego naładowanej wiatrówki da podobne zabezpieczenie, jak zasłonięcie się gazetą.

Jak ktoś lubi nosić wiatrówkę w nosidełku, to zakłada jej kaganiec, i nosi. Oczywiście jest to jedynie nieśmiała propozycja, ponieważ jak do tej pory nawet nie widziałem strzelania FT czy HFT, pomijając filmy.
Stn - Czw 21 Wrz, 2006 11:55 pm

Nie mowie juz o tym, co wspomniany Anglik powiedzial - "Za duzo pijanych na torze, zbyt niebezpiecznie"...


coś mi się tak w temacie bezpiecznych zawodów przypomniało...
ravkill - Pią 22 Wrz, 2006 1:09 am

. Nie sądzicie że bardziej powinniśmy się skupić na wyrobieniu wśród strzelających świadomości?? To przedewszystkim Oni muszą wiedzieć co robią ze swoim sprzętem, jak go przenoszą, wyrobić nawyk odkładania karabinka, a przed odłożeniem wystrzelenia z niego śrutu, kiedy ma się zamiar z kimś zamienić parę słów........."Zero" to miejsce gdzie we względnej ciszy można ustawić i przestrzelac sprzęt a nie pub gdzie przychodzi się z kumplem pogadac o panienkach.



Do tego chyba zmierzamy. Każdy odpowiada za swoje czyny przed swoim sumieniem i kolegam oraz w ostateczności wymiarem sprawidliwośći..... Nie ma że "karabinek sam wypalił". Każdy strzał jest logiczną konekwencą działań. Nawet jeśli coś "samo wystrzeli" to na pewno "samo się" nie naładuje, nie ustawi pod niebezpiecznym kontem. Co prawda może się zdarzyć cel sam podejdzie pod lufę, ale można to przewidzieć i zapobiegać temu.

Nakładki zabezpieczające, nakładane na lufe są dobrze gdyż zwiększają znacząco ryzyko postrzału w rękę. A jak wiadomo postrzał w rękę jest stosunkowo bezpieczny .... Nie ma to jak ileś tam razy machać ręką i zakładką przed lufą. Mechaniczne środki zabezpiczające wybitnie polepszają samopoczucie - to fakt. Z tąd na zero zagoszczą u mnie na stałe hełm, i bryle. Robię to tylko i wyłącznie aby polepszyć sobie humor w tej strefie działań wojennych...
WJarek - Pią 22 Wrz, 2006 1:14 am

To i ja dołożę swoje 3 grosze... a nawet więcej...

O nakładkach zabezpieczających wylot lufy rozmawialiśmy już dawno.
Prosta konstrukcja z wkładką ołowianą (znakomicie "wchłania" śrut bez możliwości rykoszetu) grubości min. 10mm praktycznie zapewnia bezpieczeństwo. Najlepiej w wykończeniu jaskrawym, z daleka widocznym.
Nie wątpliwej skuteczności odciąganie zamka, dźwigni naciągu czy łamanie lufy.
Bez ryzyka wystrzelenia śrutu, bez wątpliwości o wpływ na mechanizmy, czy dostanie się do sprzętu "ciał obcych".
Nie przenoszenie nie-broni w pokrowcu. Wręcz przeciwnie, bo wtedy nie wiadomo w jakim stanie (zabezpieczenia) ona jest.
Widoczna z daleka nakładka!
Bez nakładki poza stanowiskiem strzeleckim, i ew. pierwszą linią zero-range - DQ !
Oczywiście, że zasad bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku to nie zastąpi.
Ale zabezpieczy, kiedy rzeczonego rozsądku zabraknie, albo uśpi go rutyna.
I nie mówcie, że na imprezach organizowanych przez tych czy tamtych wypadki się nie zdarzają.
Na razie..... i oby tak dalej.
To o czym piszę, ma być tylko zabezpieczeniem, jak air-bag w aucie, bo takie porównania tu padły. Przed wypadkiem nie uchroni. Ale złagodzi skutki.
Proponuję głębsze zastanowienie nad tym pomysłem.
Jak zacytował jeden, już były, forumowicz, "załóż gumę na instrument".
Tym, dla których wygląd ich nie-broni jest najistotniejszy, za opinie z góry serdecznie dziękuję...

pozdrawiam, J.
passenger22 - Pią 22 Wrz, 2006 2:33 am

Ravkill napisał :
Do tego chyba zmierzamy. Każdy odpowiada za swoje czyny przed swoim sumieniem i kolegam oraz w ostateczności wymiarem sprawidliwośći..... Nie ma że "karabinek sam wypalił". Każdy strzał jest logiczną konekwencą działań. Nawet jeśli coś "samo wystrzeli" to na pewno "samo się" nie naładuje, nie ustawi pod niebezpiecznym kontem. Co prawda może się zdarzyć cel sam podejdzie pod lufę, ale można to przewidzieć i zapobiegać temu.

Święte słowa kolego Ravkill...
Dami - Pią 22 Wrz, 2006 8:17 am

Jak już powstaną nakładki,wtyczki ,kondoniki w gustownych kolorach,z frędzelkami, z pochłaniaczem ołowianym,wacianymi i innym, jak już przewali się parę stron o właściwym wykonaniu, testach, gustach i innych ochach i achach, to wyobraźcie sobie coś takiego. W pewien ładny dzionek ktoś tego cuda nie założy, wiatrówka odpali i będzie znowu kuku. Co wtedy wymyślicie ? Czy Wam już znudziło się strzelanie ?
Zakładającemu temat chyba nie przyszło do głowy ,że zamiast serio rozmawiać o zasadach bezpieczeństwa zaczniecie sobie robić jaja.
BartekG - Pią 22 Wrz, 2006 10:13 am

Jak już powstaną nakładki,wtyczki ,kondoniki w gustownych kolorach,z frędzelkami, z pochłaniaczem ołowianym,wacianymi i innym, jak już przewali się parę stron o właściwym wykonaniu, testach, gustach i innych ochach i achach, to wyobraźcie sobie coś takiego. W pewien ładny dzionek ktoś tego cuda nie założy, wiatrówka odpali i będzie znowu kuku. Co wtedy wymyślicie ? Czy Wam już znudziło się strzelanie ?
Zakładającemu temat chyba nie przyszło do głowy ,że zamiast serio rozmawiać o zasadach bezpieczeństwa zaczniecie sobie robić jaja.



Czyli nie należy robić nic, bo ktoś i tak złamie zasady bezpieczeństwa?
Jka - Pią 22 Wrz, 2006 10:27 am


Czyli nie należy robić nic, bo ktoś i tak złamie zasady bezpieczeństwa?



Witam
Ależ należy należy:
Przede wszystkim Samemu jeszcze raz przeczytać zasady, regulaminy, zachowywania się na zawodach strzelnicach. Albo najlepiej kilka razy je przeczytać. Można też sobie je wydrukować i czytać, czytać. To w pierwszej kolejności należy zrobić.
Pozdrawiać.
Jka
Dami - Pią 22 Wrz, 2006 10:50 am


hexer - Pią 22 Wrz, 2006 10:57 am

mialo byc o propozycjach zwiekszenia bezpieczenstwa. nawet troche bylo.
po wycieciu (w sumie) trzech stron postow nie na temat zamykam ten wątek.
bo mi sie nie chce znowu wycinac.
PS. dotyczy rowniez postów w innych wątkach: posty nie na temat będę kasować bezpowrotnie (nie będę przenosić do innych bardziej pasujących tematów). piszący powinien wiedzieć gdzie i o czym pisze.
pozdrawiam,
Zacmienie słońca!
Dobór optyki do HW97
Spotkanie integracyjne !!!
Montaż do 1377 ???
jak uruchomić napisy do pliku avi ?
Sklep sportowy
Jaka optyka do 400 zł ???
  • Posi9B3uchajcie uwai9BFnie bo za
  • 2222aneks do umowy najmu2222 wzF3r
  • giei9B3da kwiatowa ul bakalarska
  • simlock siemens s 55
  • zapraszamy na ostatnie w tym roku eliminacje
  • polski jezyk
  • si9B3 ownik polsko rosyjski on line
  • linkin park w810i
  • lublin zakopane ktoredy objazdy zakopianki
  • actio noxalis
  • znajdz kwatere wartoglowiec
  • luneta 20x60 mp
  • Kolekcja wątków z grup dyskusyjnych ## Index